piątek, 28 kwietnia 2017

Kwiecień plecień, wypierdzielaj

Od wczoraj wiedziałem, że rano nie będzie wuefu. Dlatego po wczesnoporannej pobudce nie spieszyłem się na lekcje. O siódmej czekałem pod dworcem i spotkałem koleżankę (ach, znamy się od pierwszej klasy podstawówki), z którą mam ten wuef (mieszają się trzy klasy). Wychodziwszy z autobusu poszliśmy przez braki na targu przy dworcu, bo lał deszcz. Fajnie tamtędy się szło. Szkoda tylko, że wody więcej lało. Spóźniliśmy się na lekcje pół godziny. Ogólnie cały kwiecień leje. Zimną Zośka zamieniła się w zimną sukę i przeniosła się na kwiecień. Tragedia.
Dzisiaj na matmie mieliśmy podstawy o funkcjach. Jedno z zadań było ciekawe. Czy jeśli przyporządkujemy każdemu z państw w Europie ich stolice, to czy mamy do czynienia z funkcją. Klasa odpowiedziała, że tak, a ja, że nie. Podparłem się tym, że argument Holandia ma dwie wartości - Haga i Amsterdam. Pani sprawdziła to nawet w internecie. Miałem rację.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Nienormalność jest super

 Dzisiaj rano mama wyjmowała z reklamówki ubrania, które dostała od cioci. Są za małe na moich kuzynów, więc dała je mi i Jasiowi. Ja sobie wybrałem zajebisty podkoszulek i fajną bluzę bejsbolówkę (jedna z koleżanek nazwała ją "seksowną", ale domyślam się, że to ironia, choć pewien nie jestem :P)
 Na przedsiębiorczości pani opowiadała nam o rocznikach statystycznych. Zapytała nas czy wiemy jak wyglądają. Jednak nikt nie podniósł ręki, co zaskoczyło panią. Wtem obudziłem się ja. I podniosłem rękę, że ja je nawet czytuję, co raczej wywołało śmiech w klasie (bo wszyscy wiedzą, że mam dosyć nietypowe zainteresowania). Pani opowiadała, że w rocznikach są takie rzeczy, o które nawet nie pomyślałbyś, że można spisać. Pani pokazała nam jeden z 2013 roku, ale tylko dla województwa lubelskiego. Wtedy palnąłem, że prawie połowa mieszkańców naszego województwa w zeszłym roku zmarła na choroby układy krążenia, a średnio co czwarty na nowotwory. Dodatkowo w moim regionie jest około 6 małżeństw na 1000 mieszkańców. Niektórzy twierdzą, że to mało, ale wystarczy 2.200.000 (liczba mieszkańców województwa w przybliżeniu) podzielić na 1000 i pomnożyć przez 6. Wyszło około 13 tysięcy. Znaczy to, że ślub ze sobą wzięło około 26 tysięcy osób. Liczyłem to na kalkulatorze, co wywołało kolejny wybuch śmiechu. Dorzuciłem jeszcze, że tyle mieszkańców ma mniej więcej Biłgoraj. Kolejna salwa śmiechu. Śmieszek do kwadratu. Powiedziałem pani, że chciałbym pracować w GUSie lub w IMGW.
 Na angielskim to się działo. Tam to zawsze jest śmiesznie i zabawa. Pani powiedziała, że mogę zarobić dobrą ocenę i napisać wiersz, ale po angielsku (teraz na angielskim proszą panią o to, żebym gwizdał, Boże). Gdy pisałem 20. linijkę powiedziałem pani, że nie mogę się powstrzymać, Pani proponowała mi, żebym już skończył, ale odpowiedziałem jak jakiś nawiedzony. Ale proszę pani. To jest natchnienie. To mi się udało. To było takie zabawne (wiersz znajdziecie w rubryce z wierszami) Ale to nie była jedyna zabawna rzecz. Mogę przytoczyć tylko jedną: "Boli mnie wasze zachowanie. Tak was chwaliłam". "Ale przecież nikt pani nie uderzył". Niektórzy się czerwienili ze śmiechu, niektórzy ze wstydu, ale jedno muszę przyznać lekcjom angielskiego. Są zawsze ciekawe.
Nasze liceum na demotywatorach.

środa, 26 kwietnia 2017

Didżej

Dzisiaj na przedsiębiorczości mieliśmy zastępstwo z panią od angielskiego. Początkowo mieliśmy grać w kalambury, ale potem coś się zmieniło i koledzy chcieli abym gwizdał, a to co ja gwizdałem mieli zgadnąć. Jaka to melodia normalnie. M.in. Ruda tańczy jak szalona, Bad Romance, Diamonds, Ona tańczy dla mnie i wiele innych. Potem zamieniłem się w klasowego didżeja i puszczałem na rzutniku teksty piosenek z melodią. Głównie Disco Polo, bo takie były życzenia. O gustach się nie dyskutuje.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Gwizdana trema, rozrywka na basenie i nuda na Wikipedii

Wyobraźcie sobie tę tremę. Przerwa przed religią (właściwie historią, bo zastępstwo) i nagle koleżanka wyskakuje z: "zagwiżdż". Wszyscy milkną, zbierają się dookoła ciebie i mówią, żebyś zagwizdał. Było już po dzwonku. Trochę mi zajęło zebranie się w sobie, aż usłyszałem panią idącą po schodach. Momentalnie zacząłem to robić. Nie wiem czemu, ale przed producentami wstydziłem się mniej.
.
Dzisiaj na basenie nie poszliśmy na pływalnię, tylko na strefę rekreacyjną. Była megafala tsunami, jacuzzi, trzy zjeżdżalnie, basen na dworze, leniwa rzeka... wszyściusieńko. Trzeba było wykorzystać wszystko. W końcu to był jak na razie jedyny taki przypadek, gdy tam przyszliśmy.
.
Nudziliście się kiedyś tak bardzo, że przeglądając Wikipedię zauważasz, że inne miasta mają napisane w tabeli opisane zmiany w składzie rady miejskiej, a twoje nie? Przeglądałem różne lata i wyniki wyborów w naszej gminie od kadencji z roku 2002, do tej aktualnej z 2014 roku. Wszystko przejrzałem, w notatniku sumowałem wyniki z okręgów wyborczych i wszystko skopiowałem do tabelki. Jak na razie moderator nie zatwierdził zmian, ale mam cichą nadzieję, że to zrobi. W końcu mocno się starałem.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wszyscy już wiedzą.

Post w grupie "oświeconych" ludzi, do której należy moja mama. Nazywa się "Jestem gorszego sortu" i sprzeciwia się rządom PiS. Spoko, też ich nie lubię, ale to jest przesada. Że ludzie nawet nie mogą się pomodlić. Ludzie pod kaplicą na Jasnej Górze położyli się, bo pewno są głęboko wierzący. Nikt im nie broni, prawda? Więc o co tym ludziom chodzi? Myślą, że jak są niewierzący, to są inteligentniejsi od Einsteina i świętsi od pana Bogu. Nie lubię takich ludzi. Zaszufladkuję ich i powiem, że na 100% głosowali na .Nowoczesną lub PO. A wicemarszałek sejmu dobrze mówił:
.
Omińmy jednak politykę. Przejdźmy znowu do "Mam Talent". Wszyscy już wiedzą. Całe gimnazjum (odwiedziłem je dzisiaj) już wie, że może wystąpię. Wszyscy, absolutnie wszyscy, pytali się o to jak mi poszło itd. Wszyscy zagadywali, witali się... Miło mi strasznie było. Jestem także w "Dzienniku Wschodnim". Zarówno elektronicznym jak i papierowym. Rodzice też mi spokoju nie dają.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Precasting do Mam Talent

 Oto jestem. Lubelskie Centrum Konferencyjne.
 Zawsze marzyłem o tym by być sławnym. Zgłoszenie się do precastingów "Mam Talent" jest krokiem milowym.
 Po lewej poczekalnia. Tutaj czekaliśmy na to, aż nas zawołają na górę pod salę. Wpierw musieliśmy się rejestrować. Kolejka nie była ogromna.
 Gdy tata już sobie poszedł, ja wówczas łaziłem po poczekalni, rozmawiałem z ludźmi. Znaczna większość to wokaliści.
 Podeszła do mnie nawet dziennikarka z "Dziennika Wschodniego" i udzieliła ze mną wywiadu. Poszukiwała kogoś kto nie śpiewa. Potem fotograf cyknął mi parę zdjęć. Najprawdopodobniej jutro będę w gazecie.
 Tutaj już poszliśmy na górę i czekaliśmy pod salą.
Poznałem dwie fajne dziewczyny - Małgosię i Angelikę. To z nimi głównie siedziałem i gadałem.
 Wysyłałem wszystkim moim znajomym mnóstwo snapów. Przybyło mi ponad 500 punktów.
 Grupy ludzi szły do jednej z dwóch sal: "A" i "B". Ja miałem tę drugą.
 Nigdy nie widziałem gwizdania w "MT", a tutaj niespodzianka. Gosia gwiżdże. Robi to naprawdę świetnie. Na dodatek gwiżdże przez zęby. Naprawdę nie wiem jak to robi. Konkurencja.
Czekaliśmy bardzo długo. Ponad cztery godziny, ale było warto dla poznania wyjątkowych i ciekawych ludzi. Życzyłem wszystkim powodzenia. Żeby dotarli do castingów, półfinału, a nawet finału. Wszyscy byli mega pozytywni. Najlepsi byli ci co grali na gitarach. Zbierali się w kółku, siadali na podłodze i po prostu grali. Nawet jak się nie dostanę to będę wdzięczny za to, że mogłem poznać tych wszystkich ludzi. Wszyscy życzyli sobie jak najlepiej. I o to w życiu chodzi. Demonstrowałem im też jak gwiżdżę. Oni natomiast pokazywali co robią na gitarach, oraz wokalnie oczywiście.
.
A co do samego występu. Mogło być nieco lepiej, ale było w miarę dobrze. Przed występem nawet zaczepiła nas jedna z producentek i pytała jak się przygotowaliśmy.


A po tym całym stresującym wydarzeniu poszedłem na dach Centrum Spotkania Kultur.

sobota, 22 kwietnia 2017

Lublin zupełnie jak drugi dom.





 Wracałem dzisiaj z zajęć wokalnych (zaległość z Wielkiego Piątku). Wychodząc robiłem zdjęcia.
 Pojechaliśmy dzisiaj do Lublina na sztukę teatralną. Zaczynała się o osiemnastej, ale przyjechaliśmy do Lublina wcześniej by móc zobaczyć najnowszą wystawę. Na zdjęciach powyżej układam puzzle w muzeum na zamku.
 Moim głównym celem była "Puszka Zupy Campbell" Andy'ego Warhola.
 W galerii pojawiły się prace wielu artystów. Trafiły się dzieła Picassa i Dalego! Poszliśmy potem na donżon.









 Gdy szliśmy do teatru mijaliśmy ciężarówkę zespołu "Poparzeni kawą trzy"
A po sztuce łaziliśmy sobie po sklepach w Tarasach Zamkowych i do tego zjedliśmy kolację w McDonald's.