czwartek, 19 lipca 2018

Chłopcy robią make-up

Przedwczorajszy dzień był deszczowy jak nie wiem. Jeden raz udało nam się wyjść na krociutki spacer koło plaży i do sklepu. Około 11, po wszystkich zabiegach nie mieliśmy nic do roboty. No i dziewczyny wpadły na pomysł, by zrobić mi makijaż. Wyszedł nie najgorzej, ale co śmieszne, nie tylko ja wpadłem na ten pomysł. Tak samo jak z włosami. Mogę poczuć się jak inspiracja.
 Instagramowa modelka.
Tu jedno ze zdjęć z sesji.
Dziewczyny, powiem jedno. Współczuję wam i jednocześnie podziwiam was za to, że tak się poświęcacie na robienie makijażu. Ja bym nie wytrzymał.

poniedziałek, 16 lipca 2018

Opalony

 Wczorajsze instagramowe pozowanie z plaży. Widać że się pofarbowałem ponownie. Kolor mi się nie podoba, więc dzisiaj powtórka u koleżanki z góry. 3 chłopaków poza mną w sumie się pofarbowało :D
A to sprzed chwili. Opalam kopyta ;)
Słońce dopisuje.

piątek, 13 lipca 2018

Lody za 20 złotych

Pod koniec spaceru zaszliśmy do sklepu by kupić potrzebne rzeczy i coś tam jeszcze. No i jedną z tych rzeczy był lód Magnum. Nie myśląc wiele wziąłem go, chociaż na lodówce nie podano jego ceny. Mimo to myślałem, że nie będzie drogi. Bang. 20 złotych. Zamarłem jak zobaczyłem cenę na kasie, ale tak czy siak zapłaciłem. Wychowawczynie się śmiały, koledzy zresztą też. No ale mówi się trudno. Przynajmniej był dobry, na wierzchu miał pokrywę z białej czekolady. Tak samo w środku miał jej kawałki. Po prostu niebo w gębie.

A tutaj posty z ostatnich dni :)

czwartek, 12 lipca 2018

Deszcz i deszcz

W poniedziałek jeszcze było ok. W niedzielę tylko się kąpaliśmy i opalaliśmy. Nagle we wtorek lunął deszcz i taka pogoda się utrzymuje do dzisiaj. Raz tylko szliśmy brzegiem morza, chociaż było wietrznie. Zaszliśmy jeszcze na TVN przedwczoraj. Wczorajszy dzień był w miarę. Podczas spaceru z wychowawcami mieliśmy urwanie chmury i z początku czekaliśmy w parku pod drzewami, a potem pod wiatą przy sklepie. Śmiesznie było.
Wieczorem, gdy byłem po prysznicu, podeszły do mnie dwie dziewczyny z góry i pytały wszystkich czy nie chcą arbuza, bo kupiły 7 kilogramów i nie mogą same zjeść. Zrzutka wyniosła 80 groszy. Wyglądało to trochę jak jakiś rytuał, bo wszyscy w kółku zaczęli jeść pokrojone kawałki.
Śledziliśmy relacje wczorajszego meczu Chorwacja-Anglia. Wszyscy niemalże byli za Chorwacją i z przerażeniem oglądaliśmy z początku 1-0 dla Anglii, a z czasem 2-1 dla "naszych". Oby Chorwacja wygrała finał. To byłaby sensacja. Lubię sensacje.

sobota, 7 lipca 2018

Morze po raz trzeci


 Jak miło mi widzieć znajome twarze. Tym razem nie tylko panie pielęgniarki, ale także kilka osób, które miałem okazję poznać rok temu. Trwa jeszcze organizacja, ale ja już mam pokój. Wybraliśmy się z tatą na spacer przed obiadem. TVN znowu się rozstawił.
A tutaj widać lekkie efekty mojej pracy na siłowni. Możecie zobaczyć to zdjęcie także na moim Instagramie. Dodałem je podczas spaceru.

piątek, 6 lipca 2018

Chodzę i płacę z telefonem

Dzisiejszy świat, a ten 20 lat temu to dwa zupełnie inne światy. No bo kto by pomyślał, że fizycznie istniejący plastik, którym można płacić za usługi, można umieścić w telefonie.
Moim zdaniem to jest niesamowite. Technologia rozwinęła się tak bardzo, że się to w głowie nie mieści. Tyle różnych ciekawych i przydatnych aplikacji powstaje, że mój umysł tego nie ogarnia.
Wszystko w dzisiejszych czasach można załatwić przez Internet, co mnie cieszy, ponieważ jest to z pewnością wygodne.
Płatność mobilna jest bardzo praktyczna. Wiele sieci sklepów wprowadziło możliwość zapłaty urządzeniem mobilnym. Brzmi jak futurystyczna utopia, a jest to najprawdziwsza rzeczywistość.
Tak samo jak aplikacja Samsung Health. To jest świetne, dzięki temu mogę śledzić ile kroków wykonałem danego dnia, ile wypiłem wody, ile kawy, a do tego samodzielnie jest w stanie wykonać pomiar mojego snu. Dzisiaj jadę do Kołobrzegu (tak, trzeci raz), gdzie czekać będzie mnie dużo chodzenia, co znaczy, że aplikacja będzie miała więcej roboty niż ostatnimi, leniwymi czasy.

wtorek, 3 lipca 2018

Jak szybko mi odrastają włosy?


Patrząc ostatnio na zdjęcia z końca marca na moim Instagramie zaciekawiło mnie jak szybko człowiekowi rosną włosy. Oczywiście każdemu rośnie to inaczej, ale jednak postanowiłem sprawdzić, czy moje tempo pasuje do średniego tempa u człowieka. W ciągu 4 miesięcy włosy urosły mi o ok. 5 cm, co znaczy, że miesięcznie rosły o 1,25 cm. Średnio człowiekowi włosy rosną o 1 cm miesięcznie, czyli o 12 cm rocznie. Z takim tempem jakie miałem do tej pory, to teoretycznie w marcu przyszłego roku miałbym włosy długości 15 cm. Czyli 3 cm różnicy. Niemniej jednak różnicy rzędu 2-3 mm nie są jakoś szczególnie wyjątkowe, więc niczego nadzwyczajnego nie odkryłem, a moje geny są... przeciętne.

Posty z ostatnich dni, widać czteromiesięczną różnicę. 

czwartek, 28 czerwca 2018

Fit Cukrzyk

Naszła mnie ochota na post o tej tematyce. Siłownia. Wielu pomyśli, że to nie jest coś dla cukrzyka, ale ja zauważyłem same benefity mojego uczęszczania na treningi siłowe. Opowiem o tym, ale zacznijmy od początku.
Jesień 2017, po moich urodzinach, o ćwiczeniu na siłowni i o kulturystyce marzyłem od małego berbecia kiedy to wujek pokazywał mi pokazy strongmanów w telewizji, mocno mnie to zafascynowało. Wcześniej, na wakacjach, spędziłem tydzień w szpitalu, by wyrównać moją hemoglobinę, która była jak zwykle wtedy za wysoka. Skoczyła gdzieś w 2016 roku i nie chciała spaść. Wypytywałem wówczas jedną z pielęgniarek (którą znam od kiedy zachorowałem w 2005 roku) i panią dietetyk (którą też znam od 2005 roku)  o pozytywne jak i negatywne skutki siłowni i o to, czy jest to dla mnie wskazane. Ze strony pań nie było żadnego sprzeciwu, tylko moja pani doktor prowadząca miała zastrzeżenia. Pani ordynator też nie miała nic przeciwko temu. Niemniej jednak po wakacjach poszedłem do lekarza rodzinnego, który skierował mnie do lekarza medycyny sportowej, z którym umówiłem się na wizytę dopiero 9 listopada. Dwa miesiące czekania w niepewności. Na szczęście pan doktor przyjął mnie z entuzjazmem i wręcz był zadowolony z tego, że jako cukrzyk chcę ćwiczyć na siłowni. Moje ćwiczenia zaczęły się już następnego dnia. Bałem się lekko, więc przyszedłem z kolegą (jeden z dwóch razy kiedy nie ćwiczyłem sam). Instruktorka wzięła nas na strefę kardio. Tak wyglądały moje treningi przez pierwszy tydzień, potem powolutku wdrażałem coraz to nowsze ćwiczenia na maszynach z pomocą pani instruktor. Z "panią instruktor" właściwie to jesteśmy na ty, ale to już nieistotny szczegół. W styczniu zacząłem ćwiczyć na wolnych ciężarach, oczywiście nie zapominałem o maszynach, które także męczyły moje mięśnie. Zaczęło się od hantli, potem od wyciskania na płaskiej, jeszcze później na skośnej. Robiłem także wznosy barków, wiosłowanie i wiele różnych ćwiczeń, których nie ma sensu wymieniać. Odstawiłem rower, jeżdżę nim teraz rzadziej. Jakieś trzy miesiące temu zacząłem robić martwe ciągi (rekord 95 kilogramów podniesione 10 razy), a liczbę treningów zwiększyłem z 3 w tygodniu do 4. Dwa tygodnie temu pierwszy raz spróbowałem wyciskania żołnierskiego. Nie wiem czemu nie zacząłem tego wcześniej, bardzo mi się spodobało.
Jakie więc korzyści przyniosła mi siłownia? Przede wszystkim, moja hemoglobina spadła z 8,5 we wrześniu do 7,1 w grudniu. W kwietniu było już 6,8 - najniższy wynik od lat.
Co mi urosło? Największe efekty widać u mnie w "łapie" (z 32 do 37 cm w 7 miesięcy) i na plecach. W udach mam 58 cm, lecz nie pamiętam niestety ile miałem wcześniej. Nogi od początku miałem wielkie, ale podejrzewam, że to wina tłuszczu.
W kwietniu na polecenie pani dietetyk pojechałem na konsultację w prywatnej firmie, w której pracuje. Zrobiono mi analizę składu ciała. Moja masa mięśniowa jest powyżej normy u osoby w moim wieku i o moim wzroście, ale też niestety otłuszczenie robi swoje. Masa tłuszczowa stanowiła wtedy 20% masy ciała. Myślę, że teraz to mogło spaść, zwłaszcza w nogach, które kiedyś były mięciutkie i się wylewały, a teraz jak je dotykam to już mniej tego tłuszczu czuję. Od 2 miesięcy moja waga się waha między 87-89 kilogramów.
Co do odżywek, biorę kreatynę, a także gainer z AllNutrition, który stosuję znacznie rzadziej ostatnio. Oczywiście nie zapominam o posiłkach i cały czas staram się konsultować z panią dietetyk (nawet w piątek udało mi się ją zobaczyć, bo przed zakończeniem roku pojechałem do szpitala odebrać nowy glukometr, bo pech chciał, że poprzedni zgubiłem)
Na moim Instagramie można zobaczyć jak się "chwalę" sylwetką, ale sądzę, że mam prawo do tego by dzielić się efektami mojej pracy.
I nie, nie biorę sterydów, choć insulina robi swoje, tak podejrzewam ;)

środa, 27 czerwca 2018

Nowy telefon

 


Miałem to nieszczęście na początku maja, zepsuł mi się telefon, ponad półtora miesiąca musiałem z tym żyć (na szczęście miałem mój laptop), aż w końcu się udało. Mój nowy nabytek to Samsung Galaxy S4, przybył do mnie w poniedziałek. Powiem szczerze, że jak na taki telefon to jestem zachwycony, chodzi bardzo szybko, robi zdjęcia, które nie są takie złe (widać wyżej) i do tego jest w przystępnej cenie.

Chociaż niektóre zdjęcia trzeba podrasowywać (to można znaleźć na moim Instagramie)

wtorek, 19 czerwca 2018

Lubelska strefa kibica


 Może i Polska przegrała 2:1, ale zawsze trzeba wierzyć, jeszcze możemy wyjść z grupy.
 Tłumy na strefie kibica były spore, bardzo przyjemnie się stało i oglądało poczynania naszych. Na żywo byłem świadkiem pierwszego samobója w historii Polski na Mundialu (nie wiem czy to dobrze, szczerze mówiąc). Niemniej jednak, byłem tylko na pierwszej połowie, fragment drugiej też obejrzałem, ale miałem wrażenie, że nasza obecność w tym miejscu nie przynosi niczego dobrego. W autobusie grało radio i jeszcze usłyszeliśmy, że było 2:1, do końca wierzyliśmy, że uda się wyrównać, ale niestety na nadziei się skończyło.


 Jasiek gna do przodu
Polska jeszcze może nas zaskoczyć.