czwartek, 30 marca 2017

Czego potrzeba do szczęścia?

Lekcja języka polskiego. Kontynuujemy Kochanowskiego i obraz renesansowej wsi. Między innymi w jego wierszach. Nie powiem, że było nudno, bo tak nie było. Jednym z naszych zadań było porównanie naszej definicji szczęścia z definicją szczęścia według Kochanowskiego jaką wyczytaliśmy z jego wierszy. Poniżej przedstawiam moje zadanie:
Kochanowski: "Pomimo przemijania i zmienności losu, gdy cierpienie i radość wzajemnie się przeplatają, należy mieć jednakowe nastawienie na wszelakie zmiany"
Moja definicja jest nieco inna i brzmi tak: "Należy mieć swoje miejsce na ziemi, gdzie opinia innych nas nie obchodzi. Musimy robić to co chcemy bez strachu o to co pomyślą inni i żyć tak, jakby jutra miało nie być" - szczęście to bycie dziecinnym, nieszablonowym, czy nawet bezwstydnym, ale miłym i w miarę ogarniętym. Nie bójmy się wyrażać naszego szczęścia w nietypowy sposób, lub taki jakiego nie opisują żadne normy społeczne. Bądźmy oryginalni i nie przejmujmy się ludźmi. Oni i tak będą mówić.
Na przedsiębiorczości wymieniałem się z kolegą zagadkami. W pewnym momencie dałem mu pewien rebus. Narysowałem literki "W" i "E", a za nimi "R" "C" i "E". Wówczas pani nas pytała cóż my czynimy, a ja odpowiedziałem, że dałem koledze rebus. Klasa się śmieje. Powiedziałem, że jest arcytrudny i wymaga niesztampowego myślenia. Pani nie chciała usłyszeć, a kolega spasował (btw, hasło to Zawiercie). Potem jeszcze pod koniec lekcji zagadaliśmy się z kolegą, a pani nas pytała, czy nadal rozmawiamy o tym rebusie. Pod koniec lekcji zostawiłem pani rebus wraz z rozwiązaniem. Potem je starłem, ale rebus zostawiłem. Możliwe, że następna po nas klasa miała zagadkę. Na angielskim zresztą zrobiłem to samo. Nikt nie rozwiązał. Właściwie, to nikomu się chyba nie chciało, ponieważ było kilka minut do dzwonka.