piątek, 10 marca 2017

Ciężki dzień

Miałem ciężki dzień. Obudziłem się za piętnaście szósta, spóźniłem się nieco na pierwszy wuef. Było co prawda fajnie, bo graliśmy w zbijaka. Na drugim już nie było tak fajnie, bo siatkówka, ale też nieźle. Potem kultura, nic szczególnego, ale na chemii dopadła mnie straszna wieść. Gdy porównywałem z kolegą Świdnik oraz powiat świdnicki z Łęczną i naszym powiatem, pod względem geograficznym, ludnościowym, gospodarczym i powierzchniowym, to nasz powiat wypadł dość szaro. Ale powracając do wiadomości. Pani sprawdziła sprawdziany. Dwa. Wielkie DWA. Jak nic będę miał dopuszczający na koniec i zaprzepaszczę sobie studia. Jednak gorzej jest z informatyką, bo dostałem 3+, bo przeoczyłem jedną informację zawartą na tablicy, ale nie mogłem poprawić, mimo, że wiedziałem jak to zrobić.
 Po lekcji wyrażając swą złość przerwałem na pół podręcznik. Świzdu gwizdu, świzdu gwizdu, trzydzieści zyla poszło w pi*du.
Na biologii i matmie już złość mnie nie ogarnęła, a nawet spotkała dobra nowina. Zajęcia ze śpiewu odwołane na jutro. Jeeej. Mogłem od razu pójść do domu. Głowa mnie ciężko bolała po matmie. Kąty skierowane i rozszerzenie z innych działów. Dobijcie mnie. Do tego dwie godziny.
 Taty nie ma w domu, bo pojechał na weekend do Przemyśla. Wykorzystując sytuację umyliśmy królika w umywalce. Najwidoczniej mu się podobało, bo nie uciekał. A zawsze ucieka jak znajduje się w nowym miejscu.
Piana
Po takim ciężkim dniu ja też zasłużyłem na małe odprężenie. Gorąca woda, piana oraz kula z Organique i od razu lepiej się żyje. Poza tym polecam robić pianę z Le Petit Marseillais. Dobrze się to robi i z łatwością. Do tego niesamowicie pachnie i przy przyczepianiu się tej piany do skóry towarzyszy mi uczucie jakbym dotykał małej chmurki. Wspaniałe zakończenie dnia. Jutrzejsza sobota będzie strasznie nudna. Tak myślę. Mama w końcu wróciła od cioci z pracy na działkach (była tam od środy) i przywiozła nam zieloną kawę w saszetkach. Zaraz ją wypiję, a potem poleżę sobie na łóżku wśród pand, w ciepłej kołderce ze smartfonem w łapie, przejrzę social media, a potem zasnę. Zasnę szczęśliwy. A obudzę się jakbym umarł poprzedniego wieczora.