czwartek, 16 lutego 2017

Słowa i języki

Nastał ten dzień. Ogromny stres. Miałem ogromne szczęście, że miałem z kim go dzielić, bo ze znajomymi z gimnazjum i z lekcji wuefu. Wymienialiśmy się słówkami że wszystkimi. Ja miałem 32 na kartce i 13 w pamięci. Nie pomyślałem, że można mieć listę języków (w sensie, napisany język i po przeczytaniu, recytacja z pamięci). Nie zapomniałbym wtedy 4 języków (wietnamskiego, luksemburskiego oraz dolno- i górnołużyckiego. Miałbym wtedy 42 zamiast 38 i miałbym ex aequo 2. miejsce z dwoma koleżankami z klasy lingwistycznej. Tak to lipa. Miejsce piąte, a właściwie czwarte, bo podejrzałem kartkę jurorów. Po konkursie zrobiliśmy grupowe zdjęcie, oraz dostaliśmy po cukierku. Gdy chcieliśmy wyjść po dzwonku na lekcje (konkurs trwał całą poprzednią, a wyniki jeszcze przerwę), okazało się że łucznik się zaciął. Nie mogliśmy wyjść. W sekretariacie nie było nikogo, bo lekcja. Do kolegów nie, bo też lekcja... Śmialiśmy się z tej sytuacji. W końcu po może 10 minutach otworzył nam Pan woźny. A ja się spóźniłem na matmę. Fajny dzionek.
PS
Zostałem okłamany. Słowo to "migowy". Mówili mi, że można to powiedzieć słownie i zapisać. Oszuści...