wtorek, 27 grudnia 2016

Gwiezdne Wojny

Wczoraj doradzałem cioci jaką założyć sukienkę na Sylwestra. Będę jak Woliński.
Dzisiaj Ola, Dominik, Kinga i Marysia pojechały z moim chrzestnym do Zamościa do kina na najnowsze Gwiezdne Wojny. Nie chciałem jechać, bo nie lubię tej serii filmów. Kacper zmienił zdanie, Mateusz i Patrycja widzieli, więc nie chcieli także. Grałem w The Forest i znalazłem wioskę z modern axe koło kadłuba w głównej wiosce kanibali. Miałem też ogromnego farta, bo jak mnie wzięli do jaskini, to schodząc w dół znalazłem mnóstwo przydatnych gadżetów, lecz zabił mnie mutant i niestety musiałem zaczynać od nowa. Na szczęście nie od początku, a ta jaskinia jest niedaleko mojego siedziska. Jest dobrze.
Kacper to super znawca gier. Pamiętam jak kiedyś go uczyłem trochę na ich temat, ale on podłapał go lepiej ode mnie. Ja się nie znam, bo nie mam na czym się rozwijać, a Kacper ma ultranowoczesny sprzęcior, na którym gry chodzą na maksymalnej grafice. Kiedy ekipka pojechała do kina, to ja naprzemiennie z Kacprem graliśmy w Amnesię. Mateusz się patrzył. Ile było wrzasku, przekleństw i strachu. Pozdrowienia dla tych, co przeszli ten korytarz z wodą. Brrr. Teraz wszyscy są znowu w komplecie. Tylko co z tego, skoro smartfony psują nam komunikację interpersonalną. Jedynie z dorosłymi miałem okazję podyskutować, a z młodymi? Rzadko gadamy. Niestety. Ale przynajmniej Kacper to zabawny koleś.