poniedziałek, 3 października 2016

Uroki listopada...

Ale stop! Przecież mamy dopiero początek października. A tutaj cały dzień deszcz pada. Niefajnie.
Oprócz mojej jakże cudownej czwóreczki z fizyki nie stało sie w szkole nic ciekawego.
Po lekcjach oczywiście musiałem odwiedzić moje gimnazjum. Spotkałem sie z panią od biblioteki i troche porozmawialiśmy, ale przyszła uczennica z pierwszej klasy i czytała z panią jakiś tekst. Ja natomiast odwiedziłem moją panią od geografii i opowiadałem jej o moim rozszerzeniu i w ogóle, ale uczniowie nie słuchali (klasa Konrada). Potem odwiedziłem panią od angielskiego, która ucieszyła sie na mój widok.
- A oto nasz absolwent - powiedziała pani.
- My go dobrze znamy - odparł jakiś chłopak
- Zagwiżdż nam coś - odezwał sie ktoś inny.
Pani poprosiła, abym opowiedział co nieco o nowej szkole, o ocenach z angielskiego itp. wiec bez zastanawiania opowiedziałem o konflikcie miedzy klasami pierwszymi, oraz o tym, że na przedmiotach jezykowych mamy zawyżony próg procentowy do ocen (uczniowie byli zaskoczeni tą informacją), a do innych przedmiotów zaniżony. Okazało sie, że mieli pisać kartkówke, ale moja wizyta na to nie pozwoliła (bo przyszedłem na koniec lekcji), wiec otrzymałem głośne brawa. Juhu!
Na sam koniec pani powiedziała, żebym w końcu wziął sie za siebie, bo jestem zdolny i to widać itp. po czym życzyła mi jak najlepiej w szkole i sie pożegnałem.
Super jest być absolwentem.
A teraz informacja, która zwali was z nóg. Chcąc być bardziej hipsterski i bardziej ekscentryczny i dziwaczny niż jestem, postanowiłem wiec zacząć uczyć sie chorwackiego z pomocą komputera i telefonu. Na pierwsze kilka dni przygotowuje sie z alfabetu i liczebników do stu. Wydaje sie być proste. Początkowo miał to być j. serbski, ale zniecheciły mnie nowe znaki do nauczenia.