czwartek, 20 października 2016

Polską wadą narodową jest zawiść

Niestety, patrząc obiektywnie tłamsimy naszą przedsiębiorczość w zarodku. Dzieci w szkole uczą się jak powtarzać treści, jak odtwarzać zadania, a nie uczą się jak wykorzystać swoje umiejętności. Dziewczynka, która organizuje kiermasz dostaje wezwanie do skarbówki, bo ktoś doniósł, dziewczynka rozwijająca swój talent plastyczny na chodniku przed blokiem dostaje pisemną naganę od sąsiadów. Chory zawistny kraj, w którym nikt nie cieszy się gdy komuś się uda, więc po co próbować. Smutna prawda.
Polactwo-robactwo potrafi złożyć donos na dziecko chcące pomóc matce. Naród szmalcowników, gotów wyprzedać się nawzajem każdemu, bylekomu. Ilu młodych zginęło w II WŚ, a ilu wyjechhało z kraju po 2004? Stracone pokolenie? A ilu ciągle wyjeżdża? 
Do oddziału ZUS w Białymstoku: „Moja sąsiadka bierze dużą rentę, ale chodzi uśmiechnięta. Uśmiechnięta, a chora?”. Do Izby Skarbowej w Kielcach: „Uprzejmie informuję, że pan … jest posiadaczem mieszkań, stać go na wystawne przyjęcia dla znajomych i duże wydatki”. Z forum internetowego (wątek: zawiść): „Mam konflikt z sąsiadem względem prowadzenia przeze mnie działalności gospodarczej a dokładnie jestem elektrykiem samochodowym człowiek ten nasyła na mnie wszystkie urzędy jakie są pisze na mnie donosy gdzie tylko może zaznaczam iż wszelkie jego donosy i oszczerstwa są nieprawdziwe a także mam z nim sprawę w sądzie ponieważ stwierdził iż policja nie reaguje na jego pisma ponieważ jest skorumpowana (…) napisał donos do izby skarbowej iż ja handluję odzieżą używaną a podobno nawet robił zdjęcia jak znajomy przywozi do mnie worki a także jak je ładuje (…) nie wiem co robić i co urząd może na takie donosy”. 
Z dyskusji na portalu plotkarskim: „Najbrzydsza baba w polskiej telewizji myśli że ubierając się w drogie lumpy będzie ładniejsza a to działa odwrotnie bo ludzie pękają ze śmiechu i z żalu że to takie głupkowate”. 
Gdy przeczytałem te komentarze, to pomyślałem, że to jest takie prawdziwe. Takie nasze typowe. Niestety. Nic nie poradzę na tę naszą cechę. Ani nikt z nas. Nie każdy ją ma i wiadomo, każdy naród ma wadę. My mamy ich chyba za dużo.
.
Dzisiaj powinienem przyjść 2 godziny wcześniej na lekcje... ale przyszedłem normalnie. Na EDB włączył mi się instynkt tacierzyński. Gdy wszyscy podawali sobie lalkę, a potem testowali resuscytację, to ja sobie ją podtrzymywałem i udawałem, że to prawdziwe dziecko, wówczas gdy oni albo nią walili o ławkę. Ich reakcja na moje zabawy była bezcenna. Nie mieliśmy też ostatniego angielskiego, więc przynajmniej w domu byłem wcześniej.