wtorek, 11 października 2016

Nie znosze urzedów

Dzisiaj musiałem sie obudzić ponad godzine wcześniej niż zwykle, żeby pojechać do urzedu województwa wydać paszport. Nic nie załatwiliśmy bo system padł i nic nie mogliśmy zrobić. Tak pracują te cholerne urzedy. Musiałem przyjść zarówno z mamą i tatą, bo takie wymogi. Jak wychodziliśmy to tata kupił mi jabłka i gruszke na targu na Ruskiej, a potem poszedłem do Novej kupić jogurt, pieczarkarza i batonika. Dostałem dzisiaj czwórke z matematyki i o mało nie spóźniłem sie na basen. A tak poza tym to nie wiem co powiedzieć. Nudy jak stąd do Wąchocka. Albo Sosnowca. Radomia, Wałbrzycha, Łodzi...
Jestem teraz nasmarowany samoopalaczem. Dziwnie sie lepie.