piątek, 12 sierpnia 2016

Carpe Diem 16 - kokaina na przystanku

Byliśmy z P. nieco skłóceni po tym jak założyłem przedwczoraj jej bluzkę i Ola wysłała jej to na snapie. Wyzywała nas przy babci. Następnego dnia praktycznie się do niej nie odzywaliśmy. To nie było przyjemne, ale dzisiaj w jej towarzystwie pełni śmiechu jechaliśmy do Grabowca, ale dziewczyny zmęczyły się pod koniec Bereścia i musieliśmy zawracać. Przejechałem może 10 kilometrów. Może. Przynajmniej było pełno górek, a ja miałem rower, który dobrze po nich jeździł. Na moje nieszczęście na równej powierzchni musiałem bardzo szybko pedałować, by móc jechać, ale i tak nie mogłem wyprzedzić dziewczyn.
Byłem świadkiem dzisiaj śmiesznej kłótni Kingi z Dominikiem.
Kinga zarzucała mu, że przyjaźni się z pedofilami, na co on jej odpowiedział, że sypia z księdzem. Przeglądaliśmy wówczas snapa Kamyka Walkera - co za chory ****.
Garść śmiesznych cytatów:
Ja: Kto zepsuł ten atlas? 
Dominik: Kinga.
Ja: Kinga?
Kinga: No co to ty nim rzucałeś
Dominik: Ale w ciebie, więc to twoja wina.
Dominik: Jebać atlasy.
*patrzy na Kingę*
Dominik: Ale nie dosłownie.
Trochę mi szkoda Kingi, że tak po niej jedziemy.
Później, popołudniu pojechaliśmy z dziewczynami na rowery. Najpierw do Ostrówka, do sklepu, gdzie kupiliśmy chipsy i lody (ja kupiłem sobie dwa), a potem do sklepu w Mołodiatyczach, gdzie dziewczyny kupiły sobie napoje, a ja osełkę lodówką. Ola stwierdziła, że nasza rodzina jest patologią. Ja jem masło, a Kacper kładzie się na ulicy wprost przed jadący autobus, który na szczęście ominął go (5 lat temu). Potem po drodze, na przystanku, znaleźliśmy woreczek z dziwnym, białym proszkiem. Myśleliśmy, że to kokaina. Znalazła go Kinga, a ja głupi ukryłem go pod bluzą i postanowiłem go wziąć do domu. Na domiar złego po drodze spotkaliśmy 3 patrole policji. A do przejechania mieliśmy niecałe 5 kilometrów. Ola mówiła, że z tą sprawą nadajemy się do "Szkoły" lub "Małolatów". Ogólnie przez całą jazdę mieliśmy bekę, a potem razem z ciocią i babcią się śmialiśmy, bo to była... sól.
Ogółem to bardzo chciałbym podziękować Oli i Kindze, które pomogły mi pisać dzisiejszy post. Dzięki jeszcze raz.