środa, 3 sierpnia 2016

Carpe diem 12 - Kizunguzungu, Rozmowa przez wifi, Instagramowy skandal, nocny maraton filmowy

W niedzielę pierwszy raz usłyszałem piosenkę dziewczyny o imieniu SaRaha, która w tym roku wystąpiła w finale Melodifestivalen. Jej piosenka jest takim połączeniem muzyki afrykańskiej z popem. Pasowałaby do jakiegoś filmu Disneya związanego z Afryką.

Tego samego dnia rozmawialiśmy z kuzynkami przez telefon. Ja, nie mając karty sim, postanowiłem, że pobiorę sobie Messengera na telefon i porozmawiam z nimi przez wifi. I tak porozmawialiśmy może z godzinę (a był to wieczór). Miło słyszeć, że cała dziewiątka kuzynostwa mówi, że się nudzi beze mnie (a ponoć K. cały czas truje im **** i pyta kiedy przyjadę. Oni wszyscy pytają się mnie kiedy przyjadę. Chciałbym jak najszybciej, ale nie daję rady.
Przedwczoraj próbowali do mnie dzwonić kilka razy, ale dzwonili wtedy gdy:
  1. ładowałem telefon, bo nie miał baterii (bez skutku próbowałem oddzwonić)
  2. byłem na spacerze, gdzie nie miałem wifi (znów bez skutku próbowałem się dodzwonić)
  3. grałem z rodzicami i bratem w durne gry planszowe (jak ja nie cierpię tego robić, jestem pod przymusem)
Innymi słowy. Nie udało im się. Mi też.

Wczoraj na Instagramie (właściwie na Twitterze) wybuchł skandal. O co chodzi?

 Skopiował Snapchata.
 Instagramowe "Stories"


 Ikonka z plusem obok napisu "Instagram" to dodanie zdjęcia do stories.
 Różni ludzie tego już używają.














 Jak naciśnie się na ikonkę ze zdjęciem profilowym danej osoby, to automatycznie przechodzi się do jej stories.

 A to już Snapchat.
 Oglądałem "Gwiazd naszych wina"
Muszę przyznać, że to super film. Jestem chyba wcieleniem Gusa, tylko, że brzydszy, bez raka i z mniejszą liczbą osiągnięć w życiu. Smuteczek. Też boję się "niepamięci" i nie potrafiłbym być jak Hazel.