sobota, 20 lutego 2016

Restauracja

Siedzimy sobie w restauracji o nazwie "Portowa". Widoki na morze są świetne. Na szczęście łapie mi tu wi-fi. Odwiedził mnie tata z wujkiem i kuzynką. Powspinaliśmy się na latarnię, po czym poszliśmy do muzeum minerałów. Restauracja ma swój klimat. Jest super. Nie mogę się doczekać powrotu do domu i wyrzucenia tu zdjęć. Jedno selfie, które zrobiłem na szczycie latarni wylądowało na Instagramie. Byłem przerażony podczas wchodzenia, a na szczycie bałem się, że spadnę. Dodatkowo wiał straszny wiatr. Dodatkowo planujemy pójść na molo, falochron i chyba na basen.
.
Edit: 22:00
.
Na basen nie poszliśmy. Na falochron również. Natomiast odwiedziliśmy molo i ślizgaliśmy się na śliskich deskach. Później odwiedziliśmy centrum handlowe i poszliśmy do super ciastkarni. Zamówiłem ptysia, ale nie mogłem go już zjeść po kilku łyżeczkach. Natomiast herbatę z dwoma saszetkami cukru zjeść już mogłem. Logika. W sumie to nawet zabawnie było. Później odwiedziliśmy bazylikę, a po niej poszliśmy do supermarketu.
Po zakupach w Biedronce poszliśmy z wujkiem, tatą i kuzynką pod bramę sanatorium, ale okazało się, że jest zamknięta. Równo o dwudziestej miała być ponoć zamykana, a my dotarliśmy kilka sekund po. Od kilku godzin padał deszcz. Nikogo w pobliżu nie było, aż w końcu postanowiłem około 20:15, że wyślę snapa do koleżanek. Zrobiłem to, ale nie odczytały. Ostatecznie około 20:20 wszedłem do budynku. Już mi się nawet nie chcę pisać. Okazało się, że bramę zamyka się o 18:30...
.
Gra w butelkę była niezła, ale ponoć dużo mnie ominęło. Miałem dwa zadania, które moim skromnym zdaniem były... głupie. Raz musiałem objąć koleżankę i ją pocałować w szyję, a drugim razem musiałem usiąść na nogach jednej z dziewczyn i pocałować ją w nos. Na szczęście pielęgniarka nam przeszkodziło i wszyscy musieli opuścić pokój 201. Zaraz po wyjściu, weszliśmy do 202. Ją schowałem się w szafie. Dwaj koledzy za drzwiami, a jeden na łóżku. Zgasiliśmy światło i czekaliśmy na obchód. W międzyczasie wyleciałem z mojej kryjówki i wylądowałem na podłodze... Znowu się schowałem, ale gdy pani pielęgniarka weszła, to posprawdzała każdy zakamarek. Wyszliśmy z pokoju pełni śmiechu.
Tu jest naprawdę super.
.
Edit: 22:51
Odsłuchałem 3 razy "Cool me down" autorstwa Margaret. Jeśli nie wygra polskich selekcji na Eurowizję 5. marca, to się wścieknę.