piątek, 19 lutego 2016

Archiwum

Notatka z Walentynek:
.
Zamiast tradycyjnego celebrowania święta zakochanych, my zachowywaliśmy się jak idioci.
Np. jedna z dziewczyn próbowała uczyć mnie twerkowania po zabawie na placu. Także po raz pierwszy  podczas pobytu wypłaciłem pieniądze z bankomatu. Mieliśmy też jakiś konkurs nazwany "Kuźnią Szczęścia". Najlepszy był jednak wieczór. Graliśmy u nas w pokoju w Black Jacka i z Sową (inna sala) przegraliśmy jako pierwsi ex aqueo. Młody Góral (inna sala) miał takiego farta, że prawie cały czas wygrywał. Wkurzał kolegę z innego pokoju (gościnni jesteśmy) przez co atakował go co jakiś czas. Posypały się wulgaryzmy.
Odwiedziło nas też 6 dziewczyn. Czyli w pokoju przez chwilę było nas kilkunastu.
Nagle jedna z koleżanek wybiegla z pokoju i okazało się, że jestem bardzo empatyczny bo było mi jej żal. Dziewczyny powiedziały, że mimo wszystko mam dobre serce i że jest...
Jeszcze później poszliśmy do 101. Nie czaję. Łóżek mają 8, a ich tam jest 3. Poprzedniego dnia w nocy tam byliśmy w dziewięciu i pielęgniarka nic nie zauważyła. Ja musiałem chować się w szafie, ale mnie niestety złapała. Nie żałuję, że tu przyjechałem.
.
Najbardziej ucieszyła mnie rozmowa z dziewczynami na korytarzu. Było im mnie żal, że mam cukrzycę i tłumaczyłem na czym polega ta choroba. Były bardzo przerażone. Chciały też bardzo posłuchać moich wierszy i bardzo je pochwaliły. Odpowiedziałem im też, że lepiej mimo wszystko dogaduję się z dziewczynami niż z chłopakami, bo nie interesuję się motoryzacją, informatyką czy rapem, a nauką, wokalistkami, modą, mediami społecznościowymi i życiem codziennym normalnych ludzi.
Były zachwycone tym, że znam prawie wszystkie stolice świata, albo, że potrafię powiedzieć ile dane (duże lub znane) miasto w Polsce ma mieszkańców. Śmieliśmy się też z tego, że spiewałem na wczorajszym spacerze piosenki Margaret (dziewczyny z okładki "Cosmopolitan"). Dzisiaj śpiewałem też hit Sylwii Grzeszczak - "Flirt".
Na dodatek, gdy skomentowałem słowa jakiejś tam osoby, że jestem gejem, to one odpowiedziały, że nigdy by o tym nie pomyślały. Chciało mi się płakać że szczęścia, ale tylko się zarumieniłem
Wzruszyłem się słowami jednej z dziewczyn: "Niech się tylko ktoś z ciebie zaśmieje...".
Wszystkie to potwierdziły. Powiedziały, że mogę odwiedzać ich pokój kiedy chcę. Dlatego moje drogie panie, twierdzę, że jesteście lepszą płcią.
Jeszcze później odbyłem półgodzinną rozmowę telefoniczną z mamą (i w międzyczasie z królikiem, mama powiedziała, że schował się w kąt i uważnie słuchał, lecz był zmieszany). Jaki ja tu jestem szczęśliwy. Szkoda, że bez Internetu...

.
Post z poniedziałku:

W województwie zachodniopomorskim skończyły się ferie i musiałem iść do szkoły. Jednak nie był to zły dzień. Przed zajęciami pani wychowawczyni poprosiła mnie o napisanie wiersza dla dzieci z Mali. Piszemy wiersze o zdrowiu w jednej z akcji UNICEFU. Jestem z siebie dumny, bo moje dzieło zostanie przeczytane przez biedne dzieci w Afryce. Bardzo mi ich żal. Jednak nie jestem w stanie im pomóc. Szkoda.
.
Na lekcjach mieliśmy niezłą bekę. W klasie jest nas siedem. Aż niektóre z dziewczyn żałowały, że nie są z nami w klasie. Kolega wysyłał snapy, a my się śmieliśmy z jego tekstów. Mieliśmy też dzisiaj matmę, polski, angielski i chemię. Tylko na tej ostatniej lekcji (i na polskim) byliśmy cicho. Na matematyce gadaliśmy o Państwie Islamskim (bo pierwsza lekcja była lajtowa) i pani mówiła, że to o czym rozmawiamy jest straszne.
.
Po lekcjach skończyliśmy na kolację, a po niej wziąłem szybki prysznic, bo z dziewczynami na 2. piętrze mieliśmy grać w butelkę.
Nam z kolegą odwaliło, i gdy zostaliśmy sami w pokoju, to zgasiliśmy światło, włączyliśmy arabską muzykę i udawaliśmy, że się modlimy. Jak jedna z dziewczyn zobaczyła nas w drzwiach, to nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu. Poza tym, to pokazywałem dziewczynom zdjęcia znad rzeki, dzisiejszy wiersz i narysowałem im obrazek w 2 minuty. Ostatecznie, około 20. zebrała się cała trzynastka i zaczęliśmy grać. Trafiło mi się zadanie i musiałem pocałować jedną z dziewcząt w policzek. No i to zrobiłem. Po tym, weszła pani pielęgniarka i zagoniła nas do pokoju. Nie wytrzymaliśmy 10 minut, poszliśmy jeszcze raz. Nie daliśmy rady, bo pani znowu nas wyprosiła. Podczas pisania tej notatki skapnąłem się, że nie wziąłem zeszytu z góry (tam miałem wiersz i rysunek) i za pozwoleniem drugiej pielęgniarki wszedłem do pokoju dziewcząt, odzyskałem swoją zgubę i chciałem już zejść na dół. Wtem jedna z dziewczyn poprosiła mnie, abym zapytał kolegę (patrz, zdanie: "Kolega wysyłał snapy"...), czy się w niej nie zakochał, bo podczas gry robił do niej maślane oczy. I chyba zaraz to zrobię.