czwartek, 14 stycznia 2016

Ekscentryk

Dzisiejsza godzina wychowawcza była (w moim mniemaniu) zabawna. Padło kilka żarcików, a w ruch poszła kartka z rubryczkami, w które mieliśmy wpisać konkursy, w których wzięliśmy udział oraz wyniki. W sumie, ja mam 7, czyli najwięcej. Nie zmieściły się one w rubryczkę, więc musiałem wpisać pod listą.
Na przerwach chodziłem do biblioteki, częściej niż zwykle. Najczęściej chodziłem tylko na długich, ale dzisiaj byłem na każdej. Chciałem dokładnie porozmawiać z paniami. Mieliśmy dzisiaj dużo tematów do rozmów.
(Powiem coś poza tematem. Zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego zawsze jak chodzę po szkole, to wiele osób mówi mi "cześć"; "hej" i podaje mi ręce, uśmiechając się na mój widok. Niby to fajne uczucie, ale mimo wszystko czuję się dziwnie.)
Na technice mieliśmy prawdziwy festiwal kuchni zagranicznej. Koledzy przygotowali dania z kuchni tajskiej, włoskiej i meksykańskiej. Odbyły się także degustacje. Gdybym wiedział, że trzeba coś zrobić, to bym ugotował jakieś danie, ale tydzień temu nie było mnie w szkole i nie dowiedziałem się co było zadane...
Siedzę sam w domu i z niecierpliwością czekam na brata, któremu dałem pieniądze na "Angorę". Nie wiem czemu zawsze kupuję ją w środku tygodnia, skoro ukazuje się co poniedziałek.