niedziela, 20 grudnia 2015

Nałęczów

Dzisiaj mam popsuty humor. Chciałem dziś wrzucić fotki zrobione w Nałęczowie, ale ktoś zajumał mi kabel USB i nie mam czym wgrać zdjęć na bloga.
Ach no tak. Dzisiaj byłem w Nałęczowie. Odwiedziliśmy z tatą wujka Stasia i ciocię Różę. Szanuję bardzo tą rodzinę (wujek Stanisław jest bratem mojej babci - mamy mojego taty), ponieważ wujek jest bardzo wykształcony (jest profesorem i wykłada na UMCS w Lublinie). Przywieźliśmy im trochę rzeczy ze wsi, które wujek z dziadkiem wczoraj nam dali oraz parę akcesoriów plastycznych i obrazów. W prezencie, dostaliśmy pieniądze, ubrania i parę innych drobiażdżków. Dom wujka jest bardzo ładny. Taki w starym stylu, ale naprawdę robi na mnie wrażenie. Ciocia poczęstowała nas waflami i herbatą (szkoda, że bez cukru ani słodzika) i pogadaliśmy trochę o życiu. Ciocia powiedziała min. że nie powinienem się uczyć, skoro nauczyciele mnie nie lubią. Powiedziała, że nawet najmądrzejsi ludzie mieli na bakier ze szkołą.
.
Dzisiaj w końcu udało mi się (po paru dobrych tygodniach szukania) znaleźć profil pani od niemieckiego na Instagramie. Udało mi się to dzięki koledze, który postanowił, że dziś utworzy konto. Heh.
Dzisiaj jak jakiś burżuj liczyłem pieniądze. Mam 225,35 Złotych i 7,30 Euro. Muszę przyznać, że to dosyć dużo hajsu. Szkoda, że nie wiem co mam zrobić z tym fantem. Brat powiedział, że kupiłby za to sterowany helikopter i podświetlany globus (dzieciuch, a ma już prawie 23 lata...).