środa, 2 września 2015

#PierwszeLekcje

Już sam początek dnia był męczący. Obudziłem się i myślałem, że nie wstanę z łóżka. Odpowiednio się przygotowałem na lekcje, zrobiłem selfie i wyruszyłem do szkoły.
Już na pierwszej lekcji, chemii, poprosiłem o to by mnie pani wzięła do tablicy (chodziło o węglowodory, z których jestem dobry). Pani była zadowolona (Była też niemile zaskoczona, w końcu w drugiej klasie kończyliśmy węglowodorami, a wcześniej miałem same dwójki i trójki ze sprawdzianów i kartkówek). Po chemii był język polski. Pan mówił nam o tegorocznych lekturach (Mały Książę, Kamienie na Szaniec, Harry Potter, Sklepy Cynamonowe, Dywizjon 303 oraz Stary człowiek i morze).
Później było wychowanie fizyczne, na którym musieliśmy słuchać przez dwie godziny o regulaminie sali gimnastycznej. Raj -,-
Po WFie była fizyka i tłumaczenie zasad BHP.
Na pierwszej matematyce poszliśmy do kościoła by zobaczyć krzyż podróżujący po całym świecie. Jest to krzyż Światowych Dni Młodzieży, które za rok trafią do Krakowa.
Na drugiej pani nam mówiła o statystyce. Była to ciekawa lekcja. Będziemy robić ankiety (wszyscy pewnie będą robić po klasie, a mnie się chce łazić po mieście :D) i robić wykresy kołowe. Jestem podekscytowany na samą myśl o tym.
O 15:00 poszedłem do laryngologa. Szybko się uporałem z wizytą. Po drodze fajnie wiatr wiał. Lubię taką pogodę :).
Edit: 18:59
Praca domowa z polskiego zrobiona. Ufff. Musiałem zrobić mapę myśli z pozytywizmu.