środa, 7 czerwca 2017

Pisze dramat

Podkusiła mnie do tego dosyć ciekawa sytuacja panująca na rynku. Otóż dla żartów powiedziałem, że pewna sytuacja miłosna N. i K. zakończy się tak, że N. się zabije, I. będzie się chwaliła czadową fryzurą (ci co oglądali Fineasza i Ferba zrozumieją), a ja i A. będziemy imprezować. Jednak dziewczyny to podłapały. Prosiły o jakieś pozytywne zakończenie to wymyśliłem, że postać N. spróbuje się zabić, a K. ją uratuje. Mam jutro im to opowiedzieć. W sensie to co na razie napiszę, a jak dotąd mam półtorej sceny z Aktu I. To nie jest źle jak na sam początek.
Znowu dzisiaj było zabawnie, nieskromnie się przyznam, że śmieszkowaliśmy. Lubię ten nietypowy humor. Wczorajsza okropna sytuacja też chyba trafi do książki, ale coś pozmieniam, coś dodam, imiona pozmieniam na takie bardziej angielskie. I będzie git majonez. Byliśmy też na chwilę u I. w domu.
Pani pokazała nam dzisiaj na religii ciekawy film dokumentalny na temat Iluminatów w przemyśle muzycznym. Straszniejsze niż większość horrorów.