poniedziałek, 19 czerwca 2017

Szwedzi, wszędzie Szwedzi

 Jestem w Zemborzycach. Znowu.
 Przechodziłem sobie przez Plac Litewski, który został świeżo wyremontowany.
 Od Dworca PKS, po CH Plaza tłumy ludzi ze Szwecji. Niektórzy przybijają z Polakami piątki, a niektórzy chodzą bez koszulek i krzyczą coś w swoim języku.
 Panuje letnia, przyjemna atmosfera.

Jeżdżą nawet specjalne linie autobusowe :)

sobota, 17 czerwca 2017

Śniadanie w lesie

 
Któż by nie chciał w takim nastroju spokojnie zjeść posiłek? Dzisiaj przepracowałem około 3 godziny, więc w sumie zarobiłem sobie 4 dyszki. Na coś pewnie oszczędzę. Dzisiaj dwukrotnie malowałem bejcą stół. Do tego musiałem jeszcze nóżki pofarbować farbą do metali że srebrnym połyskiem. Dobrze mi to szło. Nawet nie musiałem używać drugiej puszki, która była na zapas. Po obiedzie całą ekipą przenosiliśmy reklamówki z książkami z jednej działki na drugą. W sumie wyszłoby z ponad 200, ale nie liczyłem tego dokładnie. Do tego trzeba było zanieść półki i szafki. Cały dzień było szaro i zimno, a ja popierdzielałem w krótkich spodenkach. Niestety jesteśmy już w domu. Wróciliśmy do tego miasta, które o nikogo nie dba. 

piątek, 16 czerwca 2017

Działki

  
O 11. wyszedłem sam z domu. Miałem jechać do cioci z Jasiem, ale się pokłócił z mamą, więc nie pojechał. Taszczyłem że sobą laptop i mały plecaczek. Jechałem sobie autobusem do Lublina, a potem na dworcu kupiłem bilet w biletomacie i ruszyłem na ulicę Okopową, z której wyjechałem autobusem MPK. Dojechałem na Zemborzyce, a potem nieco na piechotę na działkę do cioci. Mama już tam była. Roboty trwały. Remont działki w toku. Miejsce to zmieniło się drastycznie. Naprawdę.
Musiałem polerować stół za pomocą dziwnego urządzenia. Ciocia oczywiście pochwaliła. Potem Marek z kolegami urządził grilla, po czym lunął deszcz. Przez resztę dnia leżałem na łóżku przy laptopie, a następnie przybiegłem migusiem na kolację. Wieczorem przybył Filip. Jego dosadny humor ciągle mu dopisuje. Pogadaliśmy trochę z nim i mamą. Przed chwilą sobie poszedł. Ja teraz idę się myć, a potem co będzie to będzie. Za godzinę wybije północ.

czwartek, 15 czerwca 2017

Post dla statystyk

Pozdrawiam cieplutko. Miłego weekendu wszystkim życzę. A przy okazji, to wakacji też, choć dopiero są za tydzień.

środa, 14 czerwca 2017

Grafen

Ostatni dzień na poprawę ocen. Ja miałem jedną szansę. Fizyka. Mocno zależało mi na czwórce, więc pisałem sprawdzian w innej wersji. Ten ostatni, z zeszłego tygodnia, za który dostałem dwójkę. Bałem się mocno, ponieważ przez cały rok miałem czwórki, a nawet raz piątka się zdarzyła. Podczas pisania kolega odpowiadał, ale coś słabo mu szło. Pani poprosiła o to byśmy mu zadawali pytania. To ja zadałem jedno. Podać dwa przykłady moderatorów w elektrowni atomowej. On się pomylił i zamiast grafit powiedział grafen. Pani zapytała go do czego służy grafen, to wtedy z automatu zaliczy mu jego odpowiedź, ale nie wiedział. Zapytała czy ktoś w klasie wie czym jest grafen. Ja powiedziałem, że to bardzo lekka substancja, jedna ze struktur wegla. Pani zapytała jeszcze do czego służy. Powiedziałem, że ma taką jedną właściwość, że jest w stanie pokroić prawie wszystko. W takim sensie, że bardzo cienkie nitki z grafenu są w stanie przekroić się przez np. kubek. Pani poprosiła o jeszcze jedno zastosowanie grafenu, ale nie mogłem go znaleźć. Miałem je na koncu języka. Wiedziałem, że tę technologię wytworzyli Polacy... Ale pani powiedziała, że moją odpowiedź weźmie pod uwagę do mojej punktacji że sprawdzianu. Potem się okazało, że napisałem na trzy, ale za odpowiedź dostałem 4-. I tak mi się udało. Jestem dziecko szczęścia.
A tak poza tym to uciekliśmy z chemii. 

wtorek, 13 czerwca 2017

Sankcje

Dawno nie było nic o polityce, więc pozwólcie, że poruszę temat Komisji Europejskiej i jej sankcji na Polskę, Czechy i Węgry za nieprzyjmowanie uchodźców. No cóż. Minęło sporo czasu od moich wypowiedzi na ten temat, więc zapewne nie pamiętacie mojej opinii. Otóż, jestem na nie, tak samo jak wielu Czechów, Polaków i Węgrów, którzy nawet w niewiążącym referendum powiedzieli w absolutnej większości, że nie chcą ich przyjąć. Jakiejż to znowu demokracji mamy bronić? Takiej, która nam coś nakazuje? Co prawda nie gryzie się ręki, która cię karmi, ale to, że nas karmi, nie znaczy, że chce dla nas dobrze. Osobiście uznaję, że te dygresje są tak strasznie bezsensowne, skłócają społeczeństwo, oraz narzucają swoje zdanie, że aż mi się odechciewa mówić na ten temat. Ja chcę, żeby to się po prostu skończyło.
.
Gdy na przedsiębiorczości powiedziałem, że do mnie w sklepach nie podchodzi obsługa i nie napastuje mnie chęcią pomocy, to znaczy, że widać po mnie, że jestem oszołomem (ale takim pozytywnym oszołomem, którego uważam za komplement, bo wiem dzięki temu, że jestem charakterystyczny) i obsługa nie wie jak do mnie podejść. Ponoć to niemiłe, ale ja znam poczucie humoru takie jak to i sam się z siebie śmiałem wraz z całą klasą. Miło.

niedziela, 11 czerwca 2017



 Byliśmy nad dwoma jeziorami. Nad Rotczem oraz nad jednym sztucznym, powstałym na cele kopalni.
 Miejscowość o nazwie Grabniak.

Kąpię się w wodzie.

piątek, 9 czerwca 2017

Krejzol

 Siedzę sobie z A., I. i N. koło przychodni. N. wyładowywała swoje frustracje. I. łamała gałęzie i zdrapywała szkłem etykiety na butelkach. Rzucaliśmy też kamieniem
 Dzisiaj miałem dużo łażenia. Najpierw z domu na zajęcia ze śpiewu. Następnie musiałem pójść na Gwarek, bo tam poczłapały dziewczyny po K. Później szedłem z A. do Lidla, gdzie kupiłem chleb, serki, nektar bananowy i oranżadę. N. i I. nie chciały, ale czekały na nas właśnie pod przychodnią. W torbie mam zakupy XD.
 Później z N. lecę do sklepu, wówczas gdy A. musi wyprowadzić psa, a I. posprzątać w pokoju. Potem sami czekamy na tę dwójkę, aż w końcu przyszły. Chciałem z A. pójść na dinozaury, ale N. i I. nie. Więc N. z A. zaczęły się dogrywać w papier, kamień, nożyce. Wpierw było 2:0 dla N., lecz A. nagle wyrównała, a potem wygrała efektownie. Ale się nacieszyliśmy. Nie mogę się doczekać aż park na Podzamczu zostanie wyremontowany. N. chciała pójść do tego "domu" obok. Nie wiedziała, że to spichlerz. Opowiadałem im o duchu, który pyta o drogę na Litwę, który rzekomo przebywa w tych okolicach, ale nie jest wprawdzie groźny. Na drugiej stronie parku, obok Triceratopsa na ławce znalazłem paczkę chipsy. Dziewczyny ją zjadły. Mówię poważnie. Ja nawet nie próbowałem. Wspinaliśmy się po kolei na wszystkie pomniki. Chcieliśmy aby wszystko było w porządku, bo stało się coś niezbyt fajnego. Jak można właściwie przejść wszystkie fazy w kilka minut, wówczas gdy zajmuje to kilka dni. Zaskakujące...
Wracamy. Ścigałem się z N. do mostu. Dawałem jej początkowo fory, ale ostatecznie zwyciężyłem.
A tutaj I. złapała żabę, gdy mieliśmy już wchodzić schodami na górę, koło synagogi. Poszliśmy jeszcze na fontanny, a nieco później na plac pod moim blokiem, gdzie rozmawialiśmy o chłopakach z gimnazjum. 

czwartek, 8 czerwca 2017

Porażka systemu edukacji

Narobię sobie z pewnością wrogów w klasie, ale jak to śpiewał Mrozu - "nie mamy nic do stracenia". Nie będę tutaj nikogo wymieniał z imienia i nazwiska, bo to niezgodne z prawem, nie będę też nikogo obrażał, bowiem to też jest niezgodne z prawem.
Przejdźmy do sedna.
Miałem dzisiaj wizytę u pani diabetolog. Jednak czwartek jest feralnym dniem, ponieważ mamy tego dnia dwie historie. Na pierwszą z nich przyszedłem się poprawiać, bo chciałem mieć czwórkę. Specjalnie przybyłem tylko na tę jedną lekcję, która na szczęście była pierwsza. Moim tematem było "Wyzwania współczesnego świata" - czyli o tym, co spotkało nasz świat w ostatnich latach, a także o tym jak i dlaczego powstał Internet, telefonia komórkowa i inne tego typu sprawy. Mówiłem to z pamięci, a koleżanki, które były przede mną zrobiły sobie notatki, które czytały. Z odpowiedzi dostałem 5-. Nie poprawiłem się. I o tym będzie mój dzisiejszy wywód.
Wiele osób w mojej klasie ma czwórki na koniec. Jednak nie jest to sprawiedliwe. Wiem o tym, że niektórzy ściągają. Ja natomiast bazuję na mojej wiedzy. Zabrzmię może jak ktoś kto się przechwala, ale mam to w nosie. Często byłem przepytywany z historii i nie ukrywam, często wykorzystywałem do niej materiały, których się nie uczyliśmy w szkole, ale z łatwością je opowiadałem (np. o mniejszościach narodowych w II RP, takich jak Łemkowie, którzy utworzyli własne państwo zwane Ruską Ludową Republiką Łemków w okolicach Sanoka, ale ze stolicą we Florynce). Miewałem za to piątki. Do tego brałem udział w grze miejskiej - Lublin 1918, gdzie zajęliśmy drugie miejsce. Brałem też udział w debacie na temat zalet i wad UE. Swoje poglądy wyrażałem normalnie, nie uczyłem się ich wcześniej na pamięć (kto musi uczyć się swych poglądów na pamięć, ten jest skazany na manipulowanie nim przez ludzi wyżej postawionych), ale widać kto był za kim. Ja byłem przeciwko Unii, co uważam za normalne wyrażenie poglądów. Dostałem czwórkę, mimo że zacięcie broniłem swojej racji.
To dla mnie osobiście strzał w policzek z liścia. Większość czwórkowiczów zdało i szybko zapomniało o tym czego się nauczyło (sprawdziłem to!). Zakuj, zdaj, zapomnij. A potem tacy ludzie kompromitują się np. w "Matura to Bzdura"
Szczecin leży tam gdzie Opole, Ukraina to województwo w centralnej Polsce. Nie żartuję. Obejrzyjcie sami.
PS
To nie jest tak, że nie lubię mojej klasy. Uwielbiam ją. To super ludzie, ale tutaj wina leży w systemie edukacji. Niestety ten jest słaby. 

środa, 7 czerwca 2017

Pisze dramat

Podkusiła mnie do tego dosyć ciekawa sytuacja panująca na rynku. Otóż dla żartów powiedziałem, że pewna sytuacja miłosna N. i K. zakończy się tak, że N. się zabije, I. będzie się chwaliła czadową fryzurą (ci co oglądali Fineasza i Ferba zrozumieją), a ja i A. będziemy imprezować. Jednak dziewczyny to podłapały. Prosiły o jakieś pozytywne zakończenie to wymyśliłem, że postać N. spróbuje się zabić, a K. ją uratuje. Mam jutro im to opowiedzieć. W sensie to co na razie napiszę, a jak dotąd mam półtorej sceny z Aktu I. To nie jest źle jak na sam początek.
Znowu dzisiaj było zabawnie, nieskromnie się przyznam, że śmieszkowaliśmy. Lubię ten nietypowy humor. Wczorajsza okropna sytuacja też chyba trafi do książki, ale coś pozmieniam, coś dodam, imiona pozmieniam na takie bardziej angielskie. I będzie git majonez. Byliśmy też na chwilę u I. w domu.
Pani pokazała nam dzisiaj na religii ciekawy film dokumentalny na temat Iluminatów w przemyśle muzycznym. Straszniejsze niż większość horrorów.

wtorek, 6 czerwca 2017

Mediator Hubert jest spoko.

Jak tu rozwiązać problem? I. powiedziała, że została pobita przez W., a ta (chyba) powiedziała, że to była druga W., N. oraz ja. Nie było nas przy tej sytuacji, ale W. pokazywała nam wczoraj filmik nagrywany przez M., gdzie to I. była oblana sokiem. Byliśmy w domu drugiej W. (w sensie ja i A. podsłuchiwaliśmy jak to I., N. i W. się kłócą, bo W. miała kłopoty za coś czego nie zrobiła. Nie rozumiem już tej sytuacji. Chcę po prostu, żeby każdy wzajemnie się lubił i nic sobie nie robił, ale tak się najwyraźniej nie da. Szkoda. Normalnie porozmawiać o dzieciństwie, o przygodach, o wakacjach, szkole, problemach... Niby tak robimy, ale nie wszyscy. Pomagałem dzisiaj A. w lekcjach z fizyki. 1 Gimnazjum jest taka łatwa. Miałem wtedy piątkę. Gorzej bowiem było w drugiej klasie. Przy okazji poznałem nowe ruskie techno i parodie z hitów polskiego internetu.
Mieliśmy iść we trójkę na dinozaury, ale N. stchórzyła i udawała, że dzwoni do mamy A.
Jasiek kupił dzisiaj takiego żółtego Fidget Spinnera. Mamie się podoba.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Sytuacja na Rynku

To co się dzieje na Rynku przeistacza się w totalny chaos pokroju "Mody na Sukces". Jestem w tym wszystkim mediatorem, ponieważ lubię wszystkich z paczki. Jednak są konflikty, jedna dziewczyna wyzywa inne dziewczyny od fałszywych, piszą do siebie wiadomości z okropnymi treśćmi, obrażają się, nagrywają filmiki jak się poniżają. To już mnie przerasta, a niektórzy nie chcą się w to mieszać. Myślałem, że gra w 7 second challenge przełamie jakieś lody, bo nie było żadnych problemów. Ale potem W. chciała pokazać mnie i N. filmik, który nagrała, gdzie I. jest przez nią oblewana wodą. I. się wkurzył, po czym W. na nią wrzeszczała z wzajemnością. Całe blokowisko nas słyszało, a do tego zbiegło się trochę ludzi. Co za wstyd.
Potem razem z drugą W. chcieliśmy zaprowadzić N. do K., który jest obiektem jej westchnień, o czym wie całe gimnazjum, całe osiedle i wiele innych, postronnych osób. Ale ona się zapiera i wstydzi do niego zagadać, więc siłą ją zaprowadziliśmy na jego podwórko, gdzie miała mu powiedzieć co czuje, a ona uciekła. Potem przez plac poszła do A. żeby powiedzieć, że wstyd jej robimy i przypał K., ale ona przyznała rację nam. Wiedzieliśmy! Potem żałowała, że mu nie powiedziała, a znając życie, będzie nam znowu pierdzielić. Jeju... Jestem najstarszy, ale nie na tyle stary, żeby nie rozumieć ludzi zaledwie o 3 lata młodszych ode mnie...

niedziela, 4 czerwca 2017

Noc Kultury

 Odebraliśmy wejściówki i czym prędzej poszliśmy do Teatru NN, gdzie mogliśmy lepiej poznać historię Lublina, a dokładniej lubelskiej starówki, gdzie toczyło się życie miejscowych żydów, stanowiących blisko 1/3 ludności przedwojennego miasta.
 Ratusz ozdobiony balonikami wyglądał prześlicznie. Wstąpiliśmy do paru galerii. Między innymi Warsztatach Plastycznych na KULu. Zdjęcia powyżej nie są stamtąd. Podobał mi się szczególnie obraz po środku, zwący się "Metamorfoza Europy"
 Tutaj Dom Słów. Pracownia zecera po lewej, a po prawej pracownia introligatorska.
 Palindromy przed wejściem do Domu Słów.

Czekaliśmy też w długiej kolejce na Wieżę Trynitarską. Było warto, choć strasznie się bałem na górze. Miałem wrażenie jakby wieża się chwiała. Po sesji chciałem jak najszybciej zejść na dół. Czekając w kolejce na wejście zobaczyłem, że pewien chłopak stojący za mną ze swoją dziewczyną (na oko, student) miał w kieszeni wystający dren. Zapytałem, więc czy nosi pompę insulinową. Odpowiedź twierdząca. Jak miło. Pogadaliśmy jeszcze o naszych pompach i ich funkcjach.
Do domu wróciliśmy kilka minut po północy.