czwartek, 18 maja 2017

Kolejni przyjaciele napotkani


 Byłem z Jasiem u okulisty, więc jednocześnie nie było mnie w szkole. Oczywiście kolejki dla dorosłych gargantuiczne, ale dla dzieci... pustki. Szok i niedowierzanie. Potem poszliśmy na lody z Lubelskiej Manufaktury Lodów.
 Byliśmy jeszcze w McDonald's w Tarasach, a później łaziliśmy. Kupiłem królikowi opakowanie nagietka.
O osiemnastej wyszedłem sobie na dwór bo się nudziłem. Na placu przed blokiem spotkałem dawnych kolegów. Przypomniały mi się czasy jak właziłem na drzewo, a oni próbowali mnie dopaść. Teraz wszyscy na nie potrafią wejść (co prawda, oni z rozbiegu, a ja po prostu łapałem się gałęzi, ale jak kto woli). Potem jeszcze opowiadaliśmy stare kawały, ścigaliśmy się do huśtawek i mieliśmy niezły ubaw. Ach. Maj.
Mateusz mi to wysłał. To o mnie.