środa, 5 kwietnia 2017

Środek tygodnia

Dostałem szóstkę z geografii. Mieliśmy debatę na temat kulturowych aspektów globalizacji. Jestem w grupie przeciwnej. Liczyła 3 osoby, w tym mnie. Grupa za liczyła 4. Mieliśmy też prowadzącego.
Wrzało. Było dużo słów i argumentacji, ale także śmiesznych sytuacji.
Koleżanka powiedziała na początek, że dzięki globalizacji mieszka w Polsce, bo jest Ukrainką i zapoznaje się z naszą kulturą i powoli traktuje jak swoją własną. Ja tylko zapytałem, czy nadal pielęgnuje swoją własną.
Moje argumentacje:

  1. Media inspirują się tym, co w USA jest modne, dzięki czemu modne jest to i w Europie, czy innych regionach świata. USA to kraj bez tradycji. To zlepek różnych kultur, a powoduje zatracenie naszych własnych. Dużo wymieniałem się na ten temat. Głównie głos zabierała koleżanka z Ukrainy, jedna z dziewczyn, oraz mój kolega, z którym często siedzę (ma dość skrajne poglądy nt. UE, czy innych organizacji międzynarodowych, do tego lubi Rosję tak jak ja).
  2. Mówiliśmy na temat języków. Dlaczego językiem międzynarodowym jest angielski? To nie fair. Amerykanie, Brytyjczycy, czy inne narody mówią tym językiem od urodzenia. Dlaczego językiem międzynarodowym nie może być esperanto wymyślone w XX wieku przez Ludwika Zamenhofa. No przecież. Anglojęzyczne lobby nie dopuściło do tego. Mowa była o zrobieniu międzynarodowego referendum nt. tego, jakim językiem chcą się posługiwać ludzie w stosunkach międzynarodowych. Sam w sobie pomysł absurdalny, a do tego prawdopodobnie wygrałby język chiński, bo jest najpopularniejszy. I kto chciałby się uczyć tych szlaczków?  
  3. Międzynarodowe firmy w Polsce. Dobrze, rozumiem. Przecież nie przeżylibyśmy z samym krajowym kapitałem, ale dlaczego większość firm jakie mijamy na ulicach to firmy zagraniczne? Naszym rodowitym nakładamy podatki i likwidujemy je sprzedając za bezcen (Cukrownia Ziębice). I to, że sprowadzamy węgiel z Czech jest dobre? Przecież mamy własny, ale nie opłaca się go wydobywać przez wysoką akcyzę.
  4. Multikulturalizm. Podziwiam kolegę za to, że powiedział, że problemem nie jest mieszanie się religii, tylko mieszanie się nieodpowiednich religii. Dodałem, że europejskie rządy chcą stworzyć utopię taka jaka panuje w Libanie, gdzie chrześcijanie i muzułmanie żyją ze sobą w pokoju. Kolejnym kontrargumentem jest to, że oni biedni uciekają przed wojną. Aż chce się płakać. Gdyby uciekali przed wojną to by zatrzymali się w Arabii Saudyjskiej, albo Grecji, czy Bułgarii (bo Turcja, faktycznie, może być uznawana za niebezpieczną). Cytowałem także Koran. O tym, że kobiety są jak pole i, że można je orać kiedy tylko chcesz. Oburzające.
Dyskusje są super.

 Widok na Lublin ze wzgórza na Czwartku.

A tutaj nudy na wuefie. Wyszliśmy na dwór, ale po tym jak zrobiłem te zdjęcia.
Moje selfie zrobione w drodze na przystanek do szkoły.
W tej chwili mamy burzę. OMG, uwielbiam.