niedziela, 19 marca 2017

Niespodziewanka

  

  

  

   

  

  
Zdjęcia z wczorajszej trasy. Jechaliśmy m.in. krajową dwunastką. Na pierwszym zdjęciu urząd gminy Wojsławice, zrobione dzisiaj. Ostatnie to widok z okna w kuchni. Ścięto te wysokie tuje. Trochę tam teraz pusto. I dziwnie. Tyle zmian w ciągu ledwie 10 lat. Szok.
Za bardzo wczułem się w TWD. Michonne i jej przyjaciele, oraz Meksykanie z 3. sezonu. Trochę żałuję że postacie z gry nie istnieją. Mam ich wyobrażenia. Np. Gdy słucham muzyki. Nie cierpię rzeczywistości gdy wczuję się w coś fikcyjnego. Okropne uczucie. Nie zdążyłem dokończyć odcinka bo musiałem jechać, ale epizod z Michonne akurat skończyłem. Zakończenie niezbyt mocno różniło się od tego od Kacpra. Tylko, że u mnie Sam zginęła, a u niego nie.
A teraz najlepsze. Gdy wracaliśmy z Korytyny, wstąpiliśmy do Wierzbicy. Tam mieszka siostra mojej mamy, ciocia Basia. Nie widziałem jej od dobrych paru lat (ostatnio pod biurem notariusza w Hrubieszowie). Mama się skłóciła praktycznie z całym rodzeństwem o babcię, ale nie o to chodzi. Ciocia otworzyła drzwi i wraz z Natalką były okropnie zszokowane, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie mogły się nacieszyć, proponowały picie i kanapki, ale odmówiliśmy. Rozmawialiśmy o tym co poróżniło ją i mamę, mówiliśmy co i jak, opowiadałem gdzie Jasiek studiuje, gdzie ja się uczę. Tak dużo czasu minęło gdy się ostatnio widzieliśmy, a Natalka przecież jest moją chrzestną. Była razem z mężem, pokazała nawet swojego syna. Mówiły z ciocią, że możemy częściej wpadać, że ona jest zawsze po stronie prawdy (ufamy jej z tatą) i że pomimo tego że ma za złe mamie, to chce się z nią pogodzić. Natalka na pożegnanie przytuliła mnie kilka razy, a nawet wzięła mój numer telefonu. Podczas rozmowy w kuchni nie mogły uwierzyć jak się zmieniłem i że mnie nie poznały. Wspominałem jak to dawniej wyglądało. Nawet pamiętałem jak dojść do domu cioci. Pamiętam wszystko. Pamięć jest niezawodna. Szkoda, że mama wciąż ma za złe. Ale niespodzianka była klawa.