wtorek, 28 lutego 2017

Ostatki


Dzisiaj obudziłem się o 5:30. Geeez. Dałem radę. Miałem wstać o 8., ale konkurs "Fox" z angielskiego był o tej godzinie. Trzy osoby nie pisały, bo w ogóle nie przyszły. W tym mój kolega, który jest bardzo dobry z angielskiego. Szkoda. Pieniądze się tylko zmarnowały (udział jest płatny z góry).
Potem musiałem ponad godzinę czekać na polski. Potem test ze średniowiecza. Dokładnie godzinę później test z matematyki, a następnie była geografia. Ulga nastąpiła na godzinie wychowawczej - zajęcia z psychologiem o typach temperamentów, oraz na religii - Wielki Post.
Po basenie poszedłem do tarasów. Fotki nieba wyszły mi wręcz... niebiańskie ;)