poniedziałek, 9 stycznia 2017

Spektrofotometr

Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do udanych. Przed fizyką, gdy jechałem autobusem, mocno się stresowałem, bo uczyłem się do kartkówki i nie rozumiałem co mam robić. Dopiero przed lekcjami pani mi wytłumaczyła o co chodzi i teraz wiem, że tę kartkówkę napisałem bardzo dobrze. Potem pani wyciągnęła spektrofotometr i rozszczepiała światło za pomocą pryzmatu. Potem dawała nam do rąk prymitywną wersję tego sprzętu i patrzyliśmy na świetlówki. Mieniły się tęczą. Sprawa na niemieckim miała się inaczej, ponieważ przez nieznaczny fragment lekcji kłóciliśmy się o końcówki polskich wyrazów w liczbie mnogiej i pojedynczej (klusek/klusków, zajęcy/zająców), ponieważ lekcja nasza była o przypadkach. Niemiecki ma ich cztery. A my siedem. Pod tym względem mają najgorzej Węgry. Aż 29! Chyba, nie chce mi się sprawdzać.
Po lekcjach poszedłem do starego gimnazjum. Pierwszy cel, biblioteka, a po bibliotece spacer po całej szkole. Jak ktoś mógł mieć czelność twierdzić, że moja fryzura jest rodem z cyrku i jeszcze porównywać: "tak samo głupie jak obcięcie sobie ręki". No serio. Spotkałem Konrada, Jolę, Sandrę i Mikołaja. Piotrka i Kuby nie widziałem.
Yaaaay! Jestem na 3. miejscu w TOP10 miesiąca na komixxach. Trudno pokonać największych mistrzów komixxowych - tj. Kobrę i Letinę, ale jakoś dam sobie radę. Może uda mi się być masterem? Dziś po lekcjach stworzyłem kolejny odcinek. Zobaczymy jak mu się powiedzie. Wczorajszy znalazłem dzisiaj na głównej.