czwartek, 1 grudnia 2016

Grudziądz

Można tak potocznie na grudzień mówić.
Śnieg na szczęście nadal jest i ma się dobrze.
Byłem dziś na tylko trzech lekcjach. Z pozostałych miała mnie zwolnić mama przez telefon u pani wicedyrektor. Potem nie mogłem się do niej dodzwonić, a gdy ona oddzwaniała, to nic nie było słychać. Głośniki nie mogą być zepsute, ponieważ w pozostałych przypadkach działają poprawnie i bez zarzutów. Na szczęście udało się dodzwonić do taty ze szkolnego telefonu stacjonarnego i ten mnie zwolnił. Ale to nie koniec. Czekałem pod szatnią. Akurat na tym korytarzu siedzą koledzy z klasy, którzy nie uczęszczają na religię. Obok odbywała się ta lekcja. Rówieśnicy pytają mnie o zagadnienia do sprawdzianu z geografii, który miał być dwie godziny później. Czekałem długo na szatniarkę, po czym gdy już się przebierałem mama wtargnęła i mówiła, że jesteśmy spóźnieni (nieprawda, mieliśmy godzinę). A dlaczego miałem to zwolnienie? W związku z wizytą u neurologa na USD. Wizyta była błyskawiczna. Postukane, popukane i już. Kupiłem sobie Cosmopolitana z dodatkiem w środku. Później musiałem jeszcze pójść do szpitala dla dorosłych, by mama się zarejestrowała na badania, ale się okazało, że miała je od razu robione. Idziemy ja dworzec, ale jeszcze zaszliśmy na targ na ruskiej i kupiliśmy za niecałe 20 złotych: 2 opakowania ciastek, Kinder Niespodziankę, mozzarellę, dwa serki czekoladowe i coś tam jeszcze. Zajrzeliśmy jeszcze do kolektury Lotto. Mama chciała tam kupić losy i, za moje pieniądze, zdrapkę, ponieważ akurat był tam sympatyczny pan, który przynosi nam szczęście. Chciałem kupić 5 zdrapek po złotówce, ale pan doradzał, żebym wziął jedną za piątkę, bo jak nie wygram, to nie wygram. No i raz wygrałem piątkę, za którą kupiłem kolejny los. Za drugim razem się niestety nie powiodło. W końcu mogliśmy pojechać do domu.
Dzisiaj zrobiłem mamie fajny żart. Otóż, włączyłem YouTube na telewizorze i puściłem program imitujący przerwanie nadawanie TVP alarmem powietrznym dla województwa kujawsko-pomorskiego. Mama się przestraszyła i zaczęła szukać informacji na ten temat w internecie. Ciężko mi było powstrzymać śmiech.