poniedziałek, 12 grudnia 2016

100 polubień na Instagramie, czyli lajki życiem.

 
Kiedyś 100 polubień to było dla mnie marzenie. Teraz mam 8 takich postów, w tym 4 z ostatniego tygodnia i 6 z tego miesiąca. Jestem mega szczęśliwy, a lajki wciąż rosną. Uwielbiam to. Dlaczego mnie to cieszy? Dlaczego taka duża liczba polubień w mediach społecznościowych zadowala dużą część społeczeństwa? Dla niektórych będzie to 20 lajków, dla niektórych dopiero 20 tysięcy. A ja chyba znam na to odpowiedź. No bo jak można się cieszyć, że większość z tych osób, które dało ci lajka po prostu zapomni o tym zdjęciu po 2 minutach. Dlaczego? Za dużo tego "dlaczego".

  1. Carpe diem. Może i będą widzieć je przez 2 sekundy, a potem odeślą je w zapomnienie, ale wszystko przecież przemija i jest zapominane. Nawet jakbym miał/miała milion lajków. Chociaż ten niewielki ułamek sekundy ktoś poświęcił mnie. MNIE. Dlatego się cieszę.
  2. Popularność. Marzymy o tym by być popularni, znani, sławni, lubiani. Żeby mieć przyjaciół. Dajemy sobie wrażenie, że ci co dają nam te polubienia, to nasi przyjaciele.
  3. Wzbudzenie zazdrości. Grrr! Aśka ma 250 lajków, a ja tylko 200! Nienawidzę jej! Tak bywa. Naprawdę. I niektórych to zadowala, że inni tak o nich myślą. 
  4. Zarobki. TAK! 1000 polubień, będzie kasiora za tę reklamę Tymbarka, Activii, Piccolo etc. Niektórzy mają konto, żeby zarabiać, więc lajki naturalnie przyczynią się zwiększonej liczbie potencjalnych sponsorów. 
Cały świat opiera się na chęci zwrócenia uwagi na samego siebie. Żeby inni o mnie myśleli. żebym był/była znana. Tak było (chyba) od dawien dawna. Ci co myślą, że ci co uwielbiają Instagrama, to idioci, mają i nie mają racji. To naturalne, że ludzie lubią to co modne. Jednak indywidualność jest cechą geniuszy.
PS
To wszystko jest tylko moja dedukcja i wyobrażenie świata pod względem psychologicznym i filozoficznym. Nie wyzywaj mnie, ani nie obrażaj, ponieważ mam prawo twierdzić to co chcę, a nie obrażam nikogo.