poniedziałek, 7 listopada 2016

Poniedziałek

Znowu poszedłem do gimnazjum, ale tym razem przywitanie było nieco inne. Pani woźna powiedziała, że nie wpuszczają pierwszych lepszych uczniów, więc zaprowadziła mnie do biblioteki, gdzie pani powiedziały, że mogę zostać, że jestem zawsze mile widziany itp. Do przerwy siedziałem i czekałem na dzwonek. Potem dryń dryń i przerwa. Konrad wpadł jak do stodoły, zobaczył moją przefarbowaną fryzurę. Wszyscy widzieli, mówili, że mnie by nie poznali. Niektórzy twierdzili, że mi do twarzy, inni wręcz przeciwnie. Fajnie tak jest pogadać z dawnymi kolegami ze szkoły. Potem z Konradem poszliśmy się polansować. Łaziliśmy korytarzami, odwiedziliśmy panią psycholog, która "jarała" się moją fryzurą, ogólnie cała szkoła zobaczyła mój nowy image. Niektórzy krzyczeli na mnie: "Rudzielec". Szliśmy wszystkimi piętrami i korytarzami, witałem się z nauczycielami, zaczepiałem kilku znajomych, którzy do biblioteki nie przyszli. Dużo osób mówiło mi "cześć". Można powiedzieć, że jestem jako takim "celebrytą". Szkoda, że teraz w liceum tak nie ma.