poniedziałek, 12 września 2016

 Wczoraj z Jasiem i rodzicami wybraliśmy się nad ostatni w tym lecie wyjazd nad jezioro. Zagłębocze.
 Jak dobrze, że wyjechaliśmy po 18. bo po drodze mijaliśmy mnóstwo samochodów. Był też ciągnący się przez parę kilometrów korek. 90 % samochodów miało rejestrację LU, LUB, LSW i LLE. Ale zdarzały się także z całego województwa, kilka z Warszawy, oraz po jednym z Łodzi, Poznania, Gdyni, Gdańska oraz Pucka!

 Przyjemna atmosfera.
 Gdy już mieliśmy wracać (a było to lekko po 19), to nie było na parkingu już żadnych aut.
Woda była bardzo ciepła.
 Nie było w ogóle czuć zimna.

 bo słońce grzało przez cały dzień. W sumie tak jak dzisiaj.
 Zdjęcia się wymieszały :P. To po środku to moje dzisiejsze selfie w bibliotece. Ech wspomnienia
 Znowu się wymieszały, bo próbowałem robić sobie idealne selfie z outfitem na Instagrama.

 Tata w stylu: "nie będziesz mi mówił jak mam żyć"
 I znowu patusy. Nabałaganili, zostawili butelki, a nawet brudny pampers.
 Molo


 Lepiej wychodzę z dziwnymi minami.




A w środku auta było okropnie gorąco.
Tak jak mówiłem wcześniej, ponownie odwiedziłem bibliotekę w mym starym gimnazjum. Było fajnie. Mijałem korytarz, witałem się z trzeciakami i drugakami. Nawet niektóre pierwszaki mnie znały, a ja nie znałem ich. Czyżbym był już legendą tej szkoły? W końcu jak sam do niej chodziłem, to prawie wszyscy mnie znali :P