wtorek, 6 września 2016

Ostatnia porcyjka zdjęć z wakacji.

 Urodziny bliźniaczek.
 Zjeżdżaliśmy na rowerach z tego pola. Odjazd.







 Tort.
 Kiełbaski.
 Nie fair. Chłopaki sami palili pole beze mnie.
 Ale to się miało zmienić.
 Wow. Postanowiliśmy (za pozwoleniem wujka), że weźmiemy gąbkę, która zazwyczaj wisiała na drzewie, i że ktoś (ostatecznie ja) podpali ją i wrzuci na pole, by te mogło się spalić. Od tego się zaczęło.


















 A potem jak gdyby nigdy nic, poszliśmy na lody.

 Dogasa.

 Wieziemy trawę razem z Dingiem.



 Pizza, o którą wybuchła wielka awantura. No bo co? Złożyliśmy się i mamy dwie ogromne pizze. Babcia z dziadkiem wielce oburzeni bo za dostawę nie wiadomo ile, że sto złotych itd, itp. (a zaledwie 20).

 Dingo w trawie.


 XD





 Jesteśmy dziwni.





 Artystyczne selfie.

 Kiedy to było. Chyba osiemnastego. Przekoziołkowałem na rowerze i wylądowałem w krzakach.

 Zabijamy szczury o 22.
 Kury w kurniku.






 Ruiny.




 Sad nocą.



 Artystyczne zdjęcia, które mi robiła Ola.

Dzisiaj podczas jazdy do szkoły spotkałem kolejną koleżankę z klasy. Ogółem w autobusie było mało osób, bo mieliśmy na 10.
Dzisiaj musiałem kupować po lekcjach podręcznik do historii. Poszedłem z Jasiem, bo on wiedział gdzie jest komis. Po drodze znalazłem dowód osobisty i po kupnie podręcznika poszliśmy na komisariat policji, gdzie zgłosiłem znalezienie dowodu. Super sprawa. Chciałem wczoraj zrobić dobry uczynek przelewając pieniądze na Polską Strefę Humanitarną w Libanie, ale bank nie pozwolił wykonać przelewu. I bądź tu człowieku dobry.