środa, 28 września 2016

Myślę, że moja przepona nie będzie miała już skurczy.

Kolejny dzień jak co dzień zleciał mi w szkole. Można by tak rzec, ale tak nie rzeknę, bo nie było nudno. Co prawda o matmie nie ma co gadać, tak samo o zastępstwie z biologii, czyli historii, na której oglądaliśmy bardzo ciekawy dokument o... dokumentach. A dokładnie odtajnionych po upadku komunizmu dokumentów ZSRR i III Rzeszy, oraz o przebiegu II Wojny Światowej i ludzi wziętych do niewoli i deportowanych do odległych ziem sowieckiej Rosji. Niektóre relacje żywych ludzi przerażały.
Później z górki - przedsiębiorczość razy dwa z panią, która pomimo tego, że wydaje się być surowa, to tak naprawdę jest przyjaźnie do nas nastawiona, potrafi sobie z nami pożartować i ma do siebie ogromny dystans. Więcej takich nauczycieli.
Przed polskim dopadła mnie czkawka, podczas wyczytywania listy czknąłem bardzo głośno i śmiesznie, więc wszyscy doradzili mi bym poszedł do źródełka, które znajdywało się na korytarzu na tym samym piętrze. Pierwszy raz z niego korzystałem, więc gdy włączyłem strumień wody, to wleciał mi do nosa, a dopiero potem mogłem się go napić, by wyleczyć tę okrutną przypadłość. Jakiś kolega chciał pośmieszkować ze mnie i zapytał jak się czuję. Odpowiedziałem:
Myślę, że moja przepona nie będzie miała już skurczy.
Co spotkało się z wybuchem śmiechu w klasie.
Potem zgłosiłem się na ochotnika do czytania na role "Pieśni nad pieśniami". Na początku było trochę zabawnie, bo musiałem stać przed całą klasą. Na początku trochę mi nie wychodziło mówienie kwestii, ze względu na to, że musiałem mówić koleżance, że ją kocham itp. ale po upomnieniu przez panią ogarnąłem się i przeczytałem to dosyć ładnie. Potem przyszła inna para, i mówiła tak samo jak my. Czyli niby wszystko ok. Przed wokiem koleżanka, z którą czytałem przybiła mi piątkę za to, że dobrze nam poszło. Jeeej.
Wok był nudny jak flaki z olejem. Pół klasy przysypiało. Nie polecam.
Na sam koniec niemiecki (bo wuefu nie było) i dwukrotnie próbna kartkówka z liczebników. Bezbłędnie obie. Super. Po napisaniu, dwóch kolegów zapytało mnie czy mam dziewczynę. Serio. Trochę ta rozmowa się przeciągała, dopóki pani powiedziała, żebym nie odwracał się do niej plecami. Kurczę, chyba zepsułem moje dobre wrażenie. A chciałem być grzeczny.
Po lekcjach miałem okazję pogadać przez 30 sekund z inną koleżanką, która zapytała mnie gdzie mieszkam, po czym ona mi odpowiedziała gdzie mieszka i na tym się skończyło, bo szła w grupie i w inną stronę niż ja.
KK. Rozpisałem się.