środa, 20 lipca 2016

Szpital

Wybrałem się wczoraj na ostatni spacer przed szpitalem. Na początku było przyjemnie. Dopóki nie poszedłem na ścieżkę wokół lasu. Na początku spotkałem typiary, które klęły nie lepiej od jednego alkoholika spod sklepu. Dodatkowo upijały się trunkiem Bogów. Wiecie pewno jakim. Idę dalej i kolejne typiary znów przeklinają. Tym razem bez piwa (dobre i to). Potem przy kościele. Typiary w wersji męskiej (jakaś plaga na wakacje, tuż przed ŚDM w Łęcznej?). Idę dalej nie zważając nikomu i przy parku spotykam normalne osoby, moich znajomych, którzy powiedzieli, że zaraz wrócą, więc czekałem na nich na ławce przy fontannach, ale nie przyszli. Przyszły natomiast 3 dziewczyny, w tym jedna moja przyjaciółka i dwie zupełnie mi nieznajome, które z chęcią poznałem. Ale miały ze sobą słodziutkiego psa. Przyjemnie czas spędzony. Poza tym w parku było o wiele więcej mi znajomych osób. Przyjemne lato.
A za chwilę jadę niestety do szpitala. Na Chodzki do Lublina. Wyrównanie hemoglobiny. Bu.