środa, 27 lipca 2016

Nie taki szpital straszny jak go malują...

Byłem w szpitalu. Dokładnie tydzień. Przyjechałem w środę i dzisiaj wróciłem. Ile się działo. Poznałem tyle wspaniałych osób. Mogłem opowiadać ludziom o moich zainteresowaniach (geografia, aktorstwo) i talentach (gwizdanie, pisanie wierszy na poczekaniu oraz mówienie ile mniej więcej dane polskie miasto ma mieszkańców, raz zagraliśmy w grę, gdzie próg błędu wynosił 5 tysięcy. Wygrałem 20:7). Jak odwiedziali mnie mama lub tata (a raz nawet brat) to wychodziliśmy za pozwoleniem pielęgniarek na dół szpitala i kupowaliśmy kawę z mlekiem, ale bez cukru.
Będąc na oddziale oglądaliśmy telewizję. Jedna z dziewczyn znalazła sposób jak oszukać automat z pieniędzmi i mogliśmy oglądać TV za darmo. No, ale co to ma być. W więzieniu za darmo, w szpitalu trzeba płacić. Niesprawiedliwe. W szpitalu poznałem kilka swych wad (lubię się chwalić, biorę wszystko do siebie, oraz jestem nieogarnięty, często zapominając mojego nakłuwacza z gabinetu zabiegowego). Mamy nowe pielęgniarki, które są strasznie miłe, a te stare, które mnie pamiętają i mocno lubią wypytywały się co u mnie, czy nadal piszę książki (pamiętam 2012 rok, gdy mama napisała książkę o moich anegdotkach, wydała, a pózniej je czytała na odwiedzinach w szpitalu prezydentowa Anna Komorowska). Dzisiaj żegnając się z nimi chciały, żebym sypnął jakimś żartem, albo wierszem (napisałem pięć podczas pobytu). Będę tęsknił za tym podkradaniem żarcia gdy pielęgniarki nie patrzyły. Wiemy dokładnie, które nie krzyczą, a które nie. Zastanawialiśmy się, które mają nocny dyżur, żeby wiedzieć kiedy mnie wyrzucą z pokoju dziewczyn. Wczoraj siedziałem 50 minut. Poza tym to grałem w szachy ze świeżakami (nie kumali tych #TypicalDiabetesThings), gadałem z dziewczynami i ogrywałem dzieciaki z niedowzrostem w "Achtung die Kurve".






























 Kawa z automatu. Mmmm.
 W piżamie.



 Czytałem Cosmopolitan, oraz dwie Angory.



 Typowy obiad.
 Rysowałem minotaura
 Nie zrobiłem mu jeszcze zdjęcia z głową, bo uważam, że mi się nie udała.
 Uśmiech z kosmetyków koleżanki.
 Selfie
 Nie wiem które wybrać na Insta...
 Żegnaj szpitalu.
 Wypis.
 Opinia psychologa.