wtorek, 12 lipca 2016

Graciarnia

Z nudów przearanżowałem moje biurko.
Postanowiłem, że sfotografuję te wszystkie ciekawe rzeczy ukrywające się w mym pokoju (dzielonym wraz z bratem)
 Moje biurko zawiera liczne fajne rzeczy: min. mapę Kołobrzegu i świata (z zaznaczonymi państwami, w których byłem), kota skarbonkę, brelok z gminą Ludwin, Małpę, którą wygrałem na automatach w Lublinie na 11. urodziny. flagę Polski, dyplom od rzecznika praw dziecka, puchate, super coś, które rosło w jesien 2014 przy plebanii za szkołą, więc zerwałem trochę, zakładki z muzeum Marii Konopnickiej w Suwałkach, słonia, świecznik w kształcie Mikołaja, dwa paski odblaskowe, kapelusz, kaszkietówkę oraz perukę z rogami do stroju wiedzmym, w którym występowałem na balu przebierańców w sanatorium w Lądku-Zdroju w 2013 (pozdrawiam panią Elę ze Złotego Łana) i zachwyciłem nim balowiczów.
 W mojej szufladzie panuje niezły chaos.
 A pod łóżkiem trzymam pluszowe pandy, które onegdaj zbierałem.
 Na naszych regałach widnieją książki, nie jesteśmy przeciętnymi Polakami.
 Gry planszowe, teczki z moimi rysunkami z dzieciństwa.
 A tu półka.
A to salon, półeczka, która jest tuż za mną.
Odwiedziła nas ciocia, wujek (mój chrzestny) oraz blizniaczki. Ich starszej siostry nie było (a szkoda, bo ją lubię. Ostatnio jej się farci i ma selfie z Fabiańskim, Noselem i reprezentacją Polski w piłce ręcznej, a w piątek w Słubicach był koncert Szpaka). Dziewczynki bawiły się z królikiem (robiłem im zdjęcia), pokazywały zabawki i dostały nowe od taty. Zaprowadziłem młodą na plac zabaw, a druga wolała zostać z królikiem. Pojechały już do babci i są w drodze. Już się nie mogę doczekać aż tam pojadę (być może jutro), bo Kacper to zajebisty gość z epickim poczuciem humoru (lubimy parodiować seriale i reklamy: "Bardzo mi przykro, ale ma pan... raka spodni" z całym szacunkiem dla osób chorych na raka), a u babci jest dużo zwierząt i miejsc i zabaw Wczoraj w Rossmannie kupiłem sobie samoopalacz.