wtorek, 7 czerwca 2016

Spacer

Dzisiaj rano, w bibliotece, pani Z rozdawała graty znalezione przez nią. Były tam jakieś notatniki, smycze, breloczki... Konrad wziął sobie radio, a ja dwie przypinki z napisem: "powiat łęczyński" oraz jedną z napisem: "Patrycja" (dam ją kuzynce).
Po lekcjach wpadłem do biblioteki powiedzieć "Auf Wiedersehen" gdy Konrad poszedł za mną w tłum przy szatni i pognał ze mną do domu. Posiedzieliśmy trochę, a potem wyszliśmy na dwór (ja z bidonem z kawą, którą szybko wydudliłem). Wzięliśmy lupę, by móc podpalać suche listki i inne rzeczy. Była frajda.
Potem poszliśmy na spacer:

Nigdy tędy nie szedłem. To dziwne, bo koniec tej trasy jest mi znajomy.



Teraz się okazało, że Jasiek zastał pusty dom, a nie miał kluczy. XD
Przyszedł kilka minut przed moim powrotem, a potem gdzieś polazł.

Szliśmy na górę przez niezły gąszcz.
Na sam koniec poszliśmy do banku, gdzie Konrad tłumaczył się mamie gdzie był (że niby geografii go uczyłem). Potem rozstaliśmy się na Górniczej.