poniedziałek, 2 maja 2016

Przeżarta chata

Wolna chata. Dziewczyny oglądają bajki w salonie, chłopaki przed komputerem. Fajnie.
Jednak w domu, po stronie babci nadal jest babcia, która wróciła z obrządku, oraz dziadek, który coś smażył. Jak ostatnio byłem w sieniach (miejsce gdzie łączy się dom babci, wujka oraz wejście na wspólny strych), to babcia wyjmowała jajka z kredensu. Za oknem jest chyba ciepło. Nadal planujemy połączyć podwórko wujka z ogródkiem babci, ale szkoda niszczyć róże. Na tarasie widać, że kasztanowcom wyrosły liście. Dziadek opowiadał, że jak miałem chrzciny, to on je ukradł spod szkoły w Mołodiatyczach. Mistrz.
W dwa dni zużyliśmy 2.61 gigabajtów internetu. Limit to 14.
Kochana, zatroskana babcia sprawdza czy dzieci mają co jeść. Potrm powiedziała Kacprowi, żeby pojechał z dziadkiem do lasu po drzewo, bo się obora obok przejścia do sadu rozwala. Wyszliśmy na chwilę, by zobaczyć szkody. Są poważne. Nie ma co się dziwić. Ten budynek jest starszy od dziadka. Siostra babci - Czesława pisała przed śmiercią na jej ścianach (napisy wciąż tam są). Wiecie, w którym roku zmarła? 1944.
Ponad siedemdziesięcioletni budynek z drewna. Termity wyżarły.
A na podwórko przyjechało auto dowożące pieczywo.
Edit: 22:06
Dzisiaj była burza. Nawet niezła. Pobiłem Kindze parę rekordów w Piano Tiles 2. Teraz zamierzamy pobrać Amnesię ale strasznie wolno to idzie. Słuchamy Farben Lehre.