niedziela, 24 kwietnia 2016

Te emocje

Te wyścigi, te wybuchy (Sarcasm mode off).
A tak właściwie, to wczoraj z Jasiem pojechaliśmy do Lublina na mecz naszych mistrzyń MKS Selgros Lublin, które walczą o 19. zwycięstwo. Był to jeden z meczy półfinałowych z drużyną Start Elbląg.
Nasze kochane lublinianki pokonały elblążanki 26:25. Było sporo emocji (większe niż na meczach piłki nożnej), a od klaskania bolały mnie już ręce.
Na początku było 4:1 dla Startu, ale potem nasze dziewczęta wyrównały do 4:4, a później już prawie cały czas wygrywały (raz był remis 20:20 i raz przegrywały jednym punktem). Hala Globus jest niesamowicie duża, a w środku wygląda na nowoczesną.



Na meczu były najlepsze maskotki. Pan kozioł i pani kozica.

Z obydwoma przybijaliśmy trzy razy piątkę. Raz przy wejściu, dwa razy na hali.

Ten kozioł to mistrz. Wziął raz miotłę i zaczął chodzić po hali i udawał, że na niej gra solówkę gitarową.

Tutaj na chwilę przed wykonaniem salta.
.
Zarówno przed, jak i po meczu mieliśmy czas na króciutki spacer po Lublinie. Oto wykonane przeze mnie zdjęcia miejskiego krajobrazu.






Jasiek mi powiedział, że Plac Litewski mają przebudować na wzór tego z II Rzeczpospolitej.







Dawno z Jasiem nie byliśmy na Kazimierza, czyli tam gdzie mieszka ciocia, do której mama pojechała w czwartek. Dzięki Bogu, pogodziły się po sporej kłótni. Ciekawe kiedy ją zobaczę. A kuzyni? Zastanawia mnie jak bardzo się zmienili.

Jasiek kupuje bilety :D

Na Piastowską (przy ZUS)

Przystanek: Piastowska. Zdjęcie z kładki.






Tak wygląda budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych...

Wczoraj mijaliśmy 2 wesołe miasteczka :'(


Wpadliśmy też do mini centrum handlowego na lody.


.
Mama wróciła wczoraj nieco później od nas. Dziś bardzo się stresuje, bo w końcu nasze auto naprawili. Szkoda, że w Hrubieszowie, z którego z dwoma samochodami pojedzie (chyba) mój wujek albo dziadek ze wsi, dodatkowo brat cioci, którego na oczy nie widzieli (ja widziałem na imprezie charytatywnej w Dańczypolu, bodajże jego dziecko płakało, gdy mnie zobaczyło, wszyscy mi to wypominali później u babci). Ogółem, to zawsze w okolicach Hrubieszowa są fajne dożynki i inne imprezy rolnicze (chociażby w Sitnie).