poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Egzamin

Uff. Już po wszystkim.
Dzisiaj pisaliśmy 2 części.
Pierwsza - Historia oraz Wiedza o Społeczeństwie
Druga - język Polski.
Pisałem w sali od chemii z dyslektykami (miałem również wydłużony czas, ale to przez cukrzycę). Wylosowałem numerek 7 - czyli miejsce przed komisją (tj. panią od angielskiego i panią z obcej szkoły). Mieliśmy jeszcze bekę, bo kolega wziął ze sobą na salę telefon.
Pierwsza część była po prostu banalna. Pytanie o rozbiory - łatwe, pytanie o wojnę na Bałkanach - proste, pytanie o państwa członkowskie UE - totalny banał, ale nie dla wszystkich, bo niektórzy nie wiedzą, w którym roku Polska dołączyła do Unii, albo, że Litwa do niej należy.
Najgorsze były te wszelkie procedury. Między innymi dyslektykom panie musiały kodować, ponieważ oni nie mogą. Potem jeszcze rozrywanie zabezpieczeń w arkuszach i naklejanie naklejek.
Na polskim stało się coś, czego wszyscy się bali - wypracowanie - charakterystyka (na temat kogoś, dla kogo wolność była najważniejsza)! Ja prawie się popłakałem. Ale jakoś wybrnąłem i napisałem o "Alku" z "Kamieni na szaniec"
Mieliśmy 135 minut na napisanie, a ci bez wydłużonego czasu, zaledwie 90. Ale i tak wszyscy wyszli po nieco ponad godzinie, bo część testowa była banalna.
Mieliśmy się nie przejmować, gdy pani liczyła godzinę do zakończenia (od 11:20), ale ja musiałem się specjalnie wyrwać i powiedzieć, że o 13:35. Lol. Jest dopiero 12:55. Jeszcze 40 minut do końca.
Najlepsze jest to, że to były zadania z tekstem, wręcz banalne banały jak to powiedziała pani od fizyki, gdy wychodziliśmy z sali. Pan od polskiego i pani woźna nas wypytywali o najważniejsze szczegóły.
Na szczęście już jest koniec, a przed nami jeszcze 2 dni.