wtorek, 19 kwietnia 2016

Drugi dzień egzaminu

Dzięki Bogu, że test był tak łatwy jak wczoraj. Nie zrozumiem osób, które jęczą i lamentują, bo trudne. No może chemia. Ona była rzeczywiście trudna, ale geografia i biologia? Banały, że hoho (nadużywam słowa "banał"). Podejrzewam, że napisałem lepiej niż kujony, co mają same piątki na świadectwie, a uczyłem się tyle co kot napłakał. Właściwie to podchodzę do tego na luzie.
W przerwie między dwoma częściami egzaminu rozmawialiśmy z koleżankami na ich temat. Jak one się cieszyły, gdy miały taką samą odpowiedź jak ja. Czasami bywało różnie. Pytania o przestrzeń powietrzną różnych państw, albo o czas słoneczny były super.
Po egzaminach poszedłem do Tesco, kupiłem czekoladę i gazetę, a po drodze spotkałem dwóch kolegów, którzy nie są zbyt dobrzy z matmy, ale twierdzą, że rzeczywiście było łatwo. Potem, wracając mijałem się z jednym z nich jeszcze raz.
Czekoladę zjadłem w drodze do domu.