sobota, 30 kwietnia 2016

Korytyna

Jestem u babci. Jechałem prosto z Lublina do Zamościa, a z Zamościa do Werbkowic, odwiedzając przy okazji ciocię Kazię (siostrę babci), która piekła pierogi. Super babka. W tym roku kończy 86 lat. 14 lat starsza od babci. Sama jest już pra prababcią.
A tata miał o czym rozmawiać. Np. o śmierci sądiadki naszej babci, która miała 95 lat. Mama mówiła, że przygotowywała im dania na wesele. Przykro słyszeć.
Potem jeszcze poplotkowali o sąsiadach z okolicznych wiosek, oraz o Zygmuncie - synu cioci, który jest uzależniony od alkoholu. Kobiecina wspominała przygody z radzieckimi żołnierzami, których wpuściła do domu, a sąsiedzi się dziwili jej odwadze
Ciocia poczęstowała mnie bułką z szynką, którą grubo posmarowałem masłem. Rarytas. Jeszcze dostałem dwa cukierki i pierniczka. Mama wypiła herbatę, a tata kawę.
Zamość momentami wyglądał wspaniale, ale niektóre budynki wyglądają jakby były po jakiejś apokalipsie. Widoki z okna autobusu są niesamowite: pagórki, pola, lasy. Ach. Gdyby było słonecznie, to wyglądałoby to przepięknie. Już prawie maj, a zimno. Ale nie ma co się dziwić. Zawsze tak jest w majówkę. W radiu mówili o korkach na ulicach, ale na szczęście żadnego nie spotkaliśmy. Z Werbkowic zabrał nas brat taty - Jacek, który zawsze musi palić. Ciężko haruje w polu, a niedługo lato, więc ciężka praca go czeka. A imprezy wiejskie? Też będą.
(Uwielbiam jeździć po okolicznych wioskach i patrzeć na te śliczniutkie budyneczki, zwierzątka hasające po podwórkach zwłaszcza kury) Chociażby na początku lipca w Sitnie.
Przyjechał do nas z Karolinką. We wrześniu skończy 5 lat. Już bardzo ładnie mówi. Szkoda, że do taty po imieniu. Jacek mówi, że to przez te seriale paradokumentalne.
Gdy zatrzymali się na podwórku jakiejś pani, to zostałem sam w aucie i zacząłem ją przepytywać.
"Co robi krowa?"
"Muuu"
"Kura?"
"Kukuryku"
"Ptaszek?"
"Ćwir ćwiru"
"A świnia?"
"Wiii"
"A słoń?"
"Trąbę"
Słodkie i urocze dziecko. Tylko współczuję rodzeństwa (choć lubię Kacpra i Dominika. Zwłaszcza Kacpra bo jest zabawny i kontrowersyjny zarazem. Klnie jak szewc, a na Wielkanoc poczęstował mnie wódką).
Raz Jacek do niej powiedział: "pilnuj Huberta, aby się nie zgubił". Terefere.
.
Czekaliśmy na nich długo, a młoda mnie wkurzała pytaniami.
Ach. Uwielbiam mijać tę czerwoną tabliczkę z napisem: "Strefa Nadgraniczna". Zawsze interesowałem się taką terminologią. Tak mam od małego.
Wieś. Niby nudna. Kto by pomyślał, że będę za tym tęsknił? Ach. Disco polo w radiu u cioci Asi, oraz Gang Albanii puszczany na ultragłośnych głośnikach Kacpra i Dominika. A u Kingi i małej Karoliny nudno. Uwielbiam jeździć do babci.
Ogółem to moja rodzina jest dziwna. Z jednej strony wykształceni ludzie, a z drugiej prości, wiejscy. Wszyscy uważani są za mądrych (takie geny).
Edit: 21:46
Ale czad. Przed chwilą słuchałem rocka. I to porządnego. Kiwałem się mocno. Kacper ma zajebisty gust. Karolinka już kładzie się spać.
Ale cofnijmy się do początku. Babcia napiekła drożdżówek z serem i dżemem. Jedną zjadłem. Pyszotka.
U Kacpra (jeden dom, dwa mieszkania) na stole w salonie leżało pudełko czekoladowych wafelków. Mmmm. Kilka znalazło się w moim żołądku. Heheszki.
Potem pograłem w Saints Row 4. Śmiechu było dużo. Zwłaszcza z romansowaniem. Robot, trzech mężczyzn i dwie kobiety? Żaden problem. Bohater "zaliczył" wszystkich.
Na Cartoon Network wyemitowano brakujący odcinek "Wariackiego Wyścigu" o którym stacja zapomniała tydzień temu. Kacper miał sporo pytań co do sezonu. Pytał też się czy będzie następny. Oby!
Na kolację rozmroziłem bigos i usmażyłem sobie go na patelni.
Dziadek pokazał mi swój masujący fotel. Ma problemy z kręgosłupem. Łaskotał mnie strasznie. Śmiałem się tak mocno, że aż babcia się przestraszyła.
Później spotkałem się z dyskusją na temat polityki w telewizji. Porozmawiałem z babcią na temat rezolucji i ona również stwierdziła, że to zdrada państwa. Dziadek zapytał mnie o poglądy (mówił, że gdyby nie Kaczyński, to byłby za PiS) i stwierdził, że mam coś nie tak z głową, bo jestem za Korwinem. On jest za PSL, babcia za PO, a Jacek za Razem... Niech polityka nas lepiej nie dzieli, bo tworzy na razie tylko problemy. Wracam do chłopaków. Jest tam ciemno, a u babci strasznie jasno. Aż parzy mi oczy.

piątek, 29 kwietnia 2016

Spacerek i autko

Wczoraj żaliłem się na Twitterze, że rodzice się kłócą o ten głupi złom, który pod koniec Grudnia mama kupiła w komisie. W Wielkanoc się nam zepsuło, gdy jechaliśmy do babci na święta. W Krasnymstawie. Potem przetransportowano go do naprawy w Hrubieszowie i po kilku dniach "jak nowy" miał do nas trafić. Niestety. Popsuł się w Grabowcu i okazało się, że do wymiany jest cały silnik. Mama w naprawę auta wrzuciła więcej niż jego koszt. Czuje się oszukana, więc poszła do starostwa powiatowego, do biura rzecznika praw konsumenta (czy jak się tam to zwie) i poprosiła o pomoc. Pan w komisie powiedział, że auto sprowadzi do Łęcznej, gdzie zostanie naprawione. Powodzenia. Z Trzeszczan.


.
Poza tym, to szedłem ponad godzinę po mieście i nagrywałem materiał. Ot tak. Dla siebie. Nie wrzucałem filmu na YouTube od 4 miesięcy i 3 dni, a koledzy często pytali kiedy wrzucę następny. Oto jest.
Spociłem się jak wół, ale uważam, że... nie było warto, bo chyba film jest klapą.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Dni Otwarte w lubelskiej "czwórce"

Dzisiaj mam wolne od szkoły. Tak samo jutro. Postanowiłem, że pójdę z Jasiem na dni otwarte do liceum im. Stefani Sempołowskiej. Jest ono blisko dworca, więc nie było problemów z dojściem i dojazdem.



Budynek liceum widoczny w oddali.

Oraz w przybliżeniu.

W środku jest bardzo ładnie.

Widok z okna jest wręcz cudowny (gdyby nie Centrum Onkologi Lubelskiej...)

Oprowadzano nas po szkole, mówiono o tym, co się w niej robi, pokazywano oferty zajęć pozalekcyjnych. Przybyło też paru kolegów z mojego gimnazjum.
Mieliśmy jeszcze króciutki pokaz multimedialny prowadzony przez dyrektora - nauczyciela historii, który pokazywał zdjęcia z różnych inscenizacji historycznych, na których był z uczniami.
.
Edit: 20:25
Piękny, wspaniały blog. Parę artykułów o Lublinie, które pokazują piękno miasta:
1
2
3
Ale też i piękno Łodzi:
4
5
Poznałem go niedawno, i już mogę powiedzieć, że mi się spodobał. Zapraszam.

środa, 27 kwietnia 2016

Nierozgarnięty ja

Dziś wyszedłem do szkoły jak co dzień. W szatni po przebraniu się zauważyłem, że mój plecak gdzieś się zapodział. Koledzy pomogli mi szukać, aż jeden z nich powiedział mi, że... po prostu nie wziąłem go z domu. Śmiałem się z tego ja i cała klasa, oraz pani nauczycielka od fizyki, z którą mieliśmy lekcję jako pierwszą ("nie martw się, będziesz wolnym elektronem").
A dzisiejsza lekcja nie była taka zła (mamy już luz po egzaminach), więc pani pokazała nam doświadczenie z huśtawką elektromagnetyczną.
Na drugiej lekcji, czyli WDŻ przyszedł tata i dał mi plecak (spodziewałem się tego).
Nie mieliśmy dziś historii, więc poszliśmy z panią nauczycielką od świetlicy, gdzie graliśmy w ping-ponga na 10 osób. Dwunastokrotnie zdobywałem ostatnie miejsce, a trzy razy piąte. Byłem zły, bo wszyscy doszli do finału, a ja nawet nie byłem w ćwierćfinale.
Raz zdarzyła się sytuacja, że byłem w piątce i z radości powiedziałem: O, może to będzie ćwierćfinał?
Po tych słowach odpadłem. Wybuchł śmiech.
Raz mi się udało wejść do czwórki. I tylko raz.
Na polskim i pierwszym wuefie mieliśmy lekcje poloneza z emerytowaną nauczycielką, która przygotowywała na bal gimnazjalny. Na szczęście ja na niego nie idę, więc mogłem nie tańczyć. Pani mocno krzyczała na tańczących. Bardzo. Trochę się bałem. Nawet za karę wysłała mnie i kolegę do kąta, ponieważ za głośno mówiłem.
A po drugim wuefie przesiedziałem dwie godziny w bibliotece tworząc moje Top 42 piosenki na Eurowizję. Nawet puściłem parę piosenek, które pani się spodobały.
Przed wyjściem dostałem jeszcze trzy piękne, patriotyczne przypinki z Katynia, symbolem "Polski Walczącej" oraz z żołnierzami wyklętymi.

Piękne.
Potem wybrałem się na kilkuminutowy spacerek z K. i naszą koleżanką O.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Czarny kot

Dzisiaj po drodze do szkoły napotkałem czarnego kota, który przeszedł mi drogę.
Myślałem, że to będzie pechowy dzień (kartkówka z polskiego, test z angielskiego) i chyba był.
Ostatnio pogrążam się w depresji i mam ochotę jak ten czarny kot gdzieś uciec i nie wracać.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Felerny dzień

Najpierw rano mama kazała mi zmienić wkłucie i mi nie wyszło (o czym się przekonałem w szkole, bo cukier skoczył do 400), przez co potem wkłucie musiała zmieniać mama (zostałem zwolniony, ale i tak nie było ostatniej matematyki, więc innymi słowy zwolniono mnie z przerwy), ale ma wrażenie, że jej nie wyszło, ale ja sam nie narzekam. Potem połamała mi się oprawka w okularach. Zdenerwowanie osiągnęło zenit.
.
Dzisiaj w naszej szkole odbyły się spotkania z licealistami, którzy promowali swoje szkoły. Najlepsze moim zdaniem jest liceum w Dubience, które ponoć skończyła córka pani Marylowej, która była sąsiadką babci w Kułakowicach. I na tym poprzestała.
Mama mówi, że za czasów województwa zamojskiego to było dobre liceum (kij z tym, że to było województwo chełmskie), do którego ciężko było się dostać.
Koledzy najbardziej jarali się faktem, że w niektórych szkołach jest darmowe wi-fi (w naszej nie ma).
Koledzy z ulotek robili sobie łódki i samolociki, a ja zostawiłem je i wziąłem do domu.
Dzisiaj dalej oglądaliśmy "Listę Schindlera". Brrr. Obrzydliwe sceny. Niestety prawdziwe i takie smutne :(
A jutro mamy kartkówkę z polskiego, więc pora na czytanie o małym sabotażu.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Te emocje

Te wyścigi, te wybuchy (Sarcasm mode off).
A tak właściwie, to wczoraj z Jasiem pojechaliśmy do Lublina na mecz naszych mistrzyń MKS Selgros Lublin, które walczą o 19. zwycięstwo. Był to jeden z meczy półfinałowych z drużyną Start Elbląg.
Nasze kochane lublinianki pokonały elblążanki 26:25. Było sporo emocji (większe niż na meczach piłki nożnej), a od klaskania bolały mnie już ręce.
Na początku było 4:1 dla Startu, ale potem nasze dziewczęta wyrównały do 4:4, a później już prawie cały czas wygrywały (raz był remis 20:20 i raz przegrywały jednym punktem). Hala Globus jest niesamowicie duża, a w środku wygląda na nowoczesną.



Na meczu były najlepsze maskotki. Pan kozioł i pani kozica.

Z obydwoma przybijaliśmy trzy razy piątkę. Raz przy wejściu, dwa razy na hali.

Ten kozioł to mistrz. Wziął raz miotłę i zaczął chodzić po hali i udawał, że na niej gra solówkę gitarową.

Tutaj na chwilę przed wykonaniem salta.
.
Zarówno przed, jak i po meczu mieliśmy czas na króciutki spacer po Lublinie. Oto wykonane przeze mnie zdjęcia miejskiego krajobrazu.






Jasiek mi powiedział, że Plac Litewski mają przebudować na wzór tego z II Rzeczpospolitej.







Dawno z Jasiem nie byliśmy na Kazimierza, czyli tam gdzie mieszka ciocia, do której mama pojechała w czwartek. Dzięki Bogu, pogodziły się po sporej kłótni. Ciekawe kiedy ją zobaczę. A kuzyni? Zastanawia mnie jak bardzo się zmienili.

Jasiek kupuje bilety :D

Na Piastowską (przy ZUS)

Przystanek: Piastowska. Zdjęcie z kładki.






Tak wygląda budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych...

Wczoraj mijaliśmy 2 wesołe miasteczka :'(


Wpadliśmy też do mini centrum handlowego na lody.


.
Mama wróciła wczoraj nieco później od nas. Dziś bardzo się stresuje, bo w końcu nasze auto naprawili. Szkoda, że w Hrubieszowie, z którego z dwoma samochodami pojedzie (chyba) mój wujek albo dziadek ze wsi, dodatkowo brat cioci, którego na oczy nie widzieli (ja widziałem na imprezie charytatywnej w Dańczypolu, bodajże jego dziecko płakało, gdy mnie zobaczyło, wszyscy mi to wypominali później u babci). Ogółem, to zawsze w okolicach Hrubieszowa są fajne dożynki i inne imprezy rolnicze (chociażby w Sitnie).

sobota, 23 kwietnia 2016

Internetowa prasa poranna

Sobota, słoneczny dzień, a w międzyczasie ptaszek siada sobie na gałęzi. Zjedzone płatki w ulubionej miseczce ze Spongebobem i można już się zabierać za pisanie posta. A dokładnie o czym? O tym co dzisiaj przeczytałem w prasie internetowej (gazeta.pl, wp.pl, onet.pl). Choć tylko jedną z tych stron lubię, to muszę przyznać, że jestem nieco, jakby to powiedzieć, zniesmaczony.
Bowiem w Borzęcinie (województwo małopolskie) spalono pomnik.
W nocy z czwartku na piątek nieznani sprawcy przewrócili i porąbali drewniany monument. Adam Bartosz, emerytowany Dyrektor Muzeum Okręgowego w Tarnowie i inicjator budowy pomnika, powiedział w rozmowie z Rdn.pl, że "nie był to zwykły akt wandalizmu". Jego zdaniem działanie sprawców było przemyślane - użyto dużej siły i niebezpiecznych narządzi, m.in. siekiery.
- Myślę, że mamy do czynienia ze spadkobiercami barbarzyńców, którzy dokonali tego mordu przed 70-ciu laty - stwierdził.
Romowie przed wojną byli zupełnie innymi ludźmi niż dzisiaj. Można to stwierdzić po dawanej im pomocy socjalnej. Oto, przykładowy link o mieszkańcach z pewnego lubelskiego miasta.
.
Idąc dalej, na gazeta.pl pojawił się artykuł o uchodźcach. Dziennikarka Małgorzata Halber  przepytywała 10 przechodniów, czy są za przyjęciem uchodźców. Tylko 3 odpowiedzi były na "nie", choć Polaków, którzy nie chcą ich przyjąć jest więcej. Europa bowiem boryka się z ogromnym problemem, ponieważ przyjmowanie uchodźców jest jak gra w rosyjską ruletkę. Moim zdaniem tym ludziom powinno się pomagać na miejscu, tam gdzie żyją, bo tam są najbardziej potrzebujący ludzie, których nie stać na ucieczkę, nowe smartfony i wydawanie kilku tysięcy na cło. Trzeba też zniszczyć ISIS. Wtedy ludzie będą mogli wrócić do Syrii, ale oni tego nie zrobią, bo socjal w zachodniej Europie jest wysoki. Dlatego "uchodźcy" z Polski uciekają do Niemiec. Przecież już w Turcji jest bezpiecznie, ale oni uciekają dalej, więc to nie są uchodźcy, a zwykli imigranci zarobkowi. Tyle w temacie.

Czemu te komentarze są źle oceniane, skoro mówią prawdę?

piątek, 22 kwietnia 2016

Propaganda

Dzisiaj na lekcji języka polskiego zabraliśmy się za oglądanie "Listy Schindlera" w reżyserii Stevena Spielberga. Niestety tylko fragment. Muszę przyznać, że film jest dość ciekawy, ale przeszkadzają mi w nim fragmenty antypolskiej propagandy (min. Polacy, którzy krzyczą do Żydów: "Bye, Jews" gdy ci szli do getta), które nie są prawdziwe.
Żydów mi naprawdę jest szkoda. To są prawdziwe ofiary II Wojny światowej, ale przeszkadza mi fakt, że robią z Polaków oprawców takich samych jak Niemcy.
Proszę tylko spojrzeć na tę listę: Link
Dobrze, skończyłem. Pora na pozostałe "jakże cenne" informacje z mego życia.
Wczoraj skończyłem 4. rozdział mojego opowiadania na Wattpadzie i muszę przyznać, że jestem z niego zadowolony. Koleżance z biblioteki się spodobał.
.
Koledzy myśleli, że mnie zagną na historii. Mieliśmy luźną lekcję, bo jesteśmy po egzaminach. Najpierw omówiliśmy je trochę, a potem siedzieliśmy i sobie gadaliśmy, gdy nagle kilku chłopaków podeszło do mapy Europy (nieaktualnej zresztą, ponieważ widnieje na niej państwo "Serbia i Czarnogóra") i zaczęli mnie pytać o stolice takich państw jak: Albania (Tirana), Macedonia (Skopje), czy Turcja (Ankara). Wiedzieli, że to dla mnie zbyt proste, więc jeden z kolegów włączył na telefonie mapę Afryki i zaczął wypytywać. Wiedziałem Botswanę (Gaborone), Rwandę (Kigali), Tunezję (Tunis), ale musiałem zastanawiać się nad Beninem ("to koło Togo, prawda? A przy okazji, stolicą Togo jest Lome"), ale ostatecznie przypomniałem sobie, że to Porto Novo. Gorzej z Lesotho, którego stolica - Maseru wyleciała mi z głowy. Z Azją też było prosto. Oman (Maskat), czy Laos (Wientian) to pestka. Najwięcej śmiechu było przy państewkach Oceanii, o których nie słyszeli. Zapytali mnie o Tuvalu (Vaiaku na atolu Funafuti, ich śmiech był bezcenny), Fidżi (Suwa) i Palau (Ngerulmud). Tylko to nieszczęsne Lesotho im się udało. Nawet nie liczę terytoriów zależnych, o które mnie pytali, bo one się nie liczą. Pani sobie zażartowała, że powinienem mieć szóstkę z geografii.
Gdybym się uczył, to może i bym miał?
.
Na wuefie siedzieliśmy na siłowni i się nudziliśmy.
.
Na fizyce pani opowiadała nam o tym, że będziemy mogli sami prowadzić lekcje, na dowolny temat, ale związany z fizyką (chciałbym poopowiadać o gwiazdach, bo to bardzo ciekawe)
.
Dzisiaj po lekcjach poszedłem z K do chińczyka i kupiłem nam mini karty do gry za 2 złote, a sobie dodatkowo taki czadowy długopis ze wskaźnikiem laserowym, latarką i końcówką, którą można jeździć po smartfonie (za 7 złotych). Potem jeszcze odwiedziliśmy "Sosenkę". Nie lubię takich lumpeksów w podziemiach, bo moim zdaniem są trochę zbyt obskurne.
.
A teraz parę fotek z miasta:






I jeszcze ten długopis (w tle, obraz mojego taty):

.
Dzisiaj urodziny obchodzi Donald Tusk. Oto życzenia, które składają mu internauci:

.

.