piątek, 11 marca 2016

Pora na felieton

Sławomir Mrożek pisał świetne opowiadania. Jedno z nich pt. "Dzieci" było genialne i pokazywało słabe strony dorosłych, którzy traktowali bałwana na rynku jako metaforę ich wad. Miałem wrażenie, że do tych dzieci wtrąci się Urząd Bezpieczeństwa i je rozstrzela lub odda do domu dziecka. Ot, takie wychowanie za PRL.
W związku z tym, że 1 marca obchodziliśmy Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych umieściłem przemyślenia w zeszycie. 
Dlaczego rok 1945 jest gorszy niż 1939?
8 maja 1945 roku nazistowskie Niemcy podpisały bezwzględny akt kapitulacji, co jednocześnie zakończyło II Wojnę Światową w Europie. Jednak po tym tragicznym wydarzeniu ludzie nadal ginęli. I to nie z rąk nazistów. Tylko z rąk Polaków zmanipulowanych przez Związek Radziecki. Młodzi i niemłodzi obywatele, żołnierze i inni bohaterowie narodowi, którzy mieli na bakier z komunistycznym rządem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej byli mordowani ponieważ "szkodzili interesom państwa". Ci wszyscy urzędnicy i funkcjonariusze ZOMO przyczynili się do pogorszenia jakości życia obywateli. Od 45 (a nawet 44, bo wyzwolono kilka miast na Lubelszczyźnie) rządzili źli ludzie, których na szczęście już nie ma.
Pomimo tych wad, które zniechęcałyby mnie do życia w takim kraju, podoba mi się kultura naszego państwa. Genialne filmy, które śmieszą do dziś i mają niewiele wspólnego z dzisiejszymi "produkcjami" z tymi samymi wciąż aktorami. Mieliśmy też niesamowitych sportowców, którzy w uprawianiu sportu widzieli wolność i swobodę. Zdobywali nam mnóstwo medali (pamiętna Moskwa 1980 i masowy bojkot państw zachodnich, oraz Montreal 1976). Telewizja była pełna normalnych i wartościowych programów (min. "Wielka Gra") bez udziału celebrytów, którzy są znani z tego, że są po prostu znani.
.
Opowiem wam historię mojego brata, który powinien być na 4. roku studiów, ale jest na 3. Raz nie zdał przez pewną panią profesor, ale pech chciał, że w ostatnim tygodniu znów ją spotkał i dostał 2. Ponoć przepuszczona została tylko jedna dziewczyna. Pozostała garstka osób poprawiała ocenę w dzisiejszym dniu. Wszyscy przeszli, tylko nie on i pewien Białorusin. Nie mamy pojęcia co robić. Boimy się, że może nie zdać. Mama aż kipiała złością, ponieważ spotkaliśmy się w życiu z tyloma złymi nauczycielami (nie z powołania), że aż ma ich dosyć. Mówiła, że miała styczność z wieloma profesorami, którzy byli po prostu pyszni. Ja nie będę w to wnikał. Jednak pomimo tego, że na uczelni jest trzech profesorów spokrewnionych z bratem (czyli innymi słowy, także ze mną) w tym jeden na historii właśnie.
Sam chciałbym mieć do czynienia z oświatą i edukacją. Myślałem nieraz na temat zostania nauczycielem geografii, ale marzę też o tym by zostać posłem.
.
Mam naprawdę dosyć małomiasteczkowych konfliktów, ale i one się powoli zaczynają tworzyć. Wszędzie panuje ten nepotyzm. Cokolwiek ja zrobię, to jest negowane, ale jak zrobi to ktoś inny - pupilek, ulubieniec, to natychmiast chwalenie, radość i wielkie aj waj.
Nie zapomnę tego, że na własną rękę musieliśmy jechać do Warszawy na finał ogólnopolskiego konkursu polonistycznego. Było to w drugiej klasie podstawówki. Jechać musieliśmy, ponieważ szkoła nie miała pieniędzy. Zdobywałem mnóstwo nagród w konkursach plastycznych na szczeblu powiatowym, wojewódzkim, a nawet ogólnokrajowym, ale tak naprawdę to ludzie się na mnie mszczą, gdy w międzyczasie inni za takie rzeczy zbieraliby laury. Chyba dla niektórych jestem niewłaściwą osobą do wygrywania konkursów. Dlaczego? Bo nie mam rodziców urzędników? Bo mój tata nie jest górnikiem? Nie wiem i nie chcę wiedzieć.
.
A, i jeszcze jedno: http://demotywatory.pl/4628205/Polska-to-naprawde-chory-kraj