niedziela, 6 marca 2016

Notatki z Kołobrzegu - część 1

Nareszcie mogę wstawić zdjęcia zrobione przeze mnie podczas tych nieplanowanych "wakacji". W ośrodku ciężko było o połączenie z siecią, a brak laptopa sprawiał, że zdjęcia w telefonie wrzuciłyby się w złym formacie. Niezbyt się na tym znam. Wciąż jestem niepocieszony po wczorajszym wieczorze, ale to nie ważne, że w zakładach buckmacherskich spadamy w dół (bo Margaret pozwoliła nam dać 1 miejsce). Zaczynajmy.

Z Dęblina Głównego dojechaliśmy bezpośrednio do Kołobrzegu.

Już pierwszego dnia podczas spaceru po plaży, mogłem zauważyć ślicznego łabędzia, który sobie pił wodę z Bałtyku.

Morze Bałtyckie z takimi chmurami. to naprawdę niesamowite połączenie

Bazylika Mariacka

Bardzo zachwyca.

Cześć i chwała.

Łażenie po brzegu morza jest naprawdę relaksujące.

Pomnik sanitariuszki.

Historia Polski się kłania. 1016 lat temu utworzono biskupstwo w Kołobrzegu. Ogólnie warto dużo wiedzieć o naszym kraju, bo to jest bardzo ciekawe. Np. wiecie, że w Lublinie pracuje jedyny w Polsce krzykacz miejski? W Europie jest tylko takich kilku.

Oj, zleciało się ptactwo. Tata karmił mewy bułką.

Plaża nie taka dzika.

Ale wciąż piękna. Bo polska.

Majestatyczna mewa

Nomnomnom

Prawie wszędzie ładnie

Molo wieczorem. To zdjęcie zrobiłem po tym jak tata pojechał, a ja zostałem. Było to bodajże w pierwszy piątek. Nie mogliśmy sami wychodzić, ale mieliśmy wspólne spacery z wychowawcami.

Normalnie pięknie.

Polecam spacer po tym falochronie. Jest niesamowicie długi.

Woda.

Nie pytajcie. Zimna jak nie wiem.

Chyba najkrótsza rzeka na świecie.

Rzuciłem jej okruszek. Jestem wściekły, że palec zasłonił fragment obrazka.

Ostatnie zdjęcie na dziś. Piasek na plaży. Im bliżej brzegu, tym wygodniej się chodzi.
.
Pierwszy tydzień w sanatorium był super, ponieważ natrafiliśmy na zimowe ferie w województwie zachodniopomorskim i mieliśmy luz. Odbywały się konkursy (min. na historię wymyślonego statku, w którym opisywaliśmy "Loupre" - niesamowity parowiec, wielkości Titanica zwodowany w Gdyni przed II Wojną Światową, który wiózł herbatę do Miami, a podczas wojny służył jako transporter amerykańskich żołnierzy, ale po niej stał się zwykłym statkiem wiozącym towary do Brazylii (w komunizmie to byłoby nie do przejścia), który pod koniec lat 50 zatonął, a jego widmo krąży po zachodniej Afryce), dyskoteki, a w międzyczasie graliśmy w różne głupie gry, a w nocy dyskutowaliśmy i się śmialiśmy. Tęsknię za tym.
.
Edit: 12:47
Chyba cała Europa jest przeciwko Michałowi.

"Poland are you blind? Now from hot favourite, you'll go last. Not final for you. Margaret was robbed."

"Aaand this is why you guys have never ever won ESC. You gotta start thinking more about what Europe will like, and less about what you yourselves like, or you'll never do well".

Zgadzam się z tymi słowami.  Są absolutnie prawdziwe. Wysyłamy to co MY lubimy, a nie to co Europie się podoba. Dlatego nigdy nie wygramy. Takie jest moje zdanie. Będę zaskoczony jak przejdziemy do finału. Najgorsze jest jednak to, że ludzie próbują mi wmówić, że wygramy, bo Szpak jedzie. Na Eurowizji wokal się niestety nie liczy tak bardzo jak występ, taniec i inne. Nasze piosenki są albo kiczowate, albo depresyjne. Nic pomiędzy.

Na dodatek, popatrzcie na to. Ktoś chce wysłać petycję do rządu, po to by na Eurowizję pojechała Margaret. Już podpisałem!
https://www.change.org/p/the-polish-goverment-margaret-for-eurovision-2016-margaret-na-eurowizje
.
Edit: 14:43
Przeczytałem ten komentarz i sądzę, że jest prawdziwy, ale Michała nie wyzywam.
Czy to nie śmieszne że tylko Polacy którzy w maju nie maja zbytnio głosu na Eurowizji są za panią Szpak, a Europa która ma decydujący głos chciała Margaret? Nie wciskajcie swojego gustu ludziom z zagranicy gdy w ich rękach leży to kto wygra. Pani Szpak nie zobaczy nawet finału, ale cieszcie się że wygrała w Polsce;)