poniedziałek, 28 marca 2016

Lany Poniedziałek

Dzisiaj Śmigus-Dyngus, więc zgodnie z tradycją oblewaliśmy się wodą. Moją bronią była zakręcona butelka z wydrążoną dziurą w środku. Potem dziewczyny postanowiły, że też taką zrobią. Na początku oblewałem się wzajemnie z Kingą, a potem dołączył Dominik, który jako jedyny miał pistolet na wodę. On ucierpiał najbardziej, ponieważ uciekał przez pole, a ja biegając za nim lałem go wodą z butelki.
Nie to było jednak najgorsze. Kacper schował się w oborze i tam nalewał wodę do wiadra dla bydła. Oblał mnie od stóp do głów. Zabawa przednia. Na szczęście byłem ubrany w stare łachmany, które dała mi babcia.
Potem bawiliśmy się w chowanego w domu, a teraz idziemy do nowego, ogromnego telewizora, który wujek z ciocią sobie sprawili.
.
Edit: 20:07
Przez to rozwalone auto nie mogliśmy zostać u babci do jutra. O 16 wyruszyliśmy do Łęcznej, bo wujek okazał się być na tyle dobry i nas podwieźć. Szkoda, ponieważ po południu było naprawdę ciepło i znowu oblewaliśmy się wodą. 
A teraz pora na zdjęcia.
Oto dwuletni piesek Dingo. Bardzo jesteśmy ze sobą zżyci. Został adoptowany w wakacje 2014 i miałem jechać z nim do domu, ale rodzice się nie zgodzili.
A tutaj muzułmański kanał francuski. Mieliśmy z niego ogromną bekę.
Trochę to przerażające.




Oto moja dzisiejsza broń.



Na jesień dziadek zawsze zdejmuje huśtawki i wiesza je z tyłu drewutni, w sadzie. Kiedyś tam mieliśmy "sklep", który nas po prostu bawił. Później ten sklep był "bazą" i graliśmy tam w "Totalną Porażkę".
Ku uciesze dziewczynek ściągnąłem huśtawkę ze ściany i zawiesiłem ją na drzewie i drewnianej podporze.
Tutaj w sadzie zawsze robimy ognisko. Już się nie mogę doczekać wakacji.
Gdy cała rodzina się zbiera, to na Korytynie zawsze jest dużo psów. Ta droga prowadzi do Hrubieszowa, Trzeszczan lub do Lublina.
Ta natomiast prowadzi na Józefin. Korytyna kończy się kilkadziesiąt metrów za domem. Później idziemy ścieżką w bardzo ładny las, który latem daje ochłodę i jest strasznie zarośnięty.
Tutaj zdjęcie, które pokazała mi babcia. Na fotografii znajduje się jej... prababcia. Ciekawe jak dawno było robione.
Tutaj zdjęcia z wczorajszej podróży. Mapa samochodowa.

Widoki zza okna w Polsce często bywają śliczne.
Rejowiec Fabryczny (miasto - około 4500 mieszkańców). Często mylę go z Modliborzycami. 2 najmniejszym miastem województwa, które produkuje jedne z najlepszych win w Europie.

Ostrówek. Wieś w której ongiś mieszkałem.
A tutaj Krasnystaw. Skrzyżowanie Sokołowskiego i Lwowskiej. Tutaj nasze auto się zatrzymało na amen. Na szczęście przy pomocy kilku panów udało nam się je zepchnąć na pobocze.
Te zdjęcia robione były już dzisiaj. 
Polska nasza piękna.
Niedaleko stąd kończyło się dawne województwo zamojskie.


Jedziemy ekspresówką i drogą krajową numer 17.

A tutaj jedna z najdłuższych dróg krajowych w Polsce - DK12, która rozpoczyna się w Łęknicy, a kończy w Dorohusku. Obwodnica Lublina. Długość całej drogi: 757 kilometrów.
A tutaj skręcamy już do Łęcznej :(