niedziela, 27 marca 2016

Ach, Wielkanoc

Instagram sprawdzony, Twitter również. Przestawienie zegarków o godzinę do przodu, oczywiście. Co to oznacza?
Jest 5:33, w kościele zaraz rezurekcja, a ja dziwnym trafem jestem wyspany. Po mszy czeka nas skromne śniadanie wielkanocne, po którym wsiadamy w samochód i jedziemy 100 kilometrów do babci.
Ubrany w marynarkę, popijam kawę z mlekiem i zastanawiam się: "Co jest z tym światem do cholery?" ponieważ naoglądałem się filmów z głupimi celebrytami, którzy nalegają na sami wiecie co. Nie będę sobie zakrzątał głowy tymi myślami. Mamy przecież Wielkanoc. Alleluja i Wesołych świąt!!!
.
Edit: 7:49
No pięknie. Okulary mi pękły. W sumie to nie najgorzej, ponieważ wczoraj królik nasiusiał na łóżko mamie. Oj. Przynajmniej nauczył się tam wchodzić.
.
Edit: 8:53
Już mnie ten Komitet Obrony Demokracji wkurza. No bo kto by pomyślał, że zrobią burdę w stolicy, podczas niedzieli wielkanocnej. Te marsze w sprawie Trybunału Konstytucyjnego organizowane przez zdrajców narodu powoli mi się nudzi.  Niezgodne z konstytucją jest publikowanie wyroku przez rząd, ale niektórzy "znawcy" wiedzą lepiej. Biorą udział w "pokojowych" protestach, które chcą uchodźców nawet pomimo tego, że większość obywateli nie. I to się nazywa demokracja? Rządy mniejszości nad większością?
.
Edit: 16:42
Cudem dojechaliśmy do babci. Planowo dojechaliśmy do Siedliszcz (najmniejsze miasto Polski), a potem do miasta Rejowiec Fabryczny. Niestety mój brat był niewystarczająco spostrzegawczy i zmanewrował mamę na Krasnystaw przez drogę krajową nr 17. Mieliśmy jechać na Kraśniczyn! Trzeba było jechać prosto do Chełma i stamtąd na południe, ale tego nie zrobiliśmy. Szkoda, że przed tą katastrofą trochę się śmialiśmy. Okazało się, że auto wymykało się spod kontroli oraz olej się skończył. Auto zgasło na skrzyżowaniu. Otrzymaliśmy pomoc i zepchnięto nas na pobocze. Mieliśmy cały czas włączone awaryjne. Siedzieliśmy w Krasnymstawie około 2 godziny. Tata zadzwonił po brata, a w międzyczasie mama strasznie płakała i krzyczała na nas wszystkich narzekając, że ktoś nas przeklął.
Wychodziliśmy z auta parokrotnie by sprawdzić czy jest gdzieś w pobliżu stacja benzynowa. Znaleźliśmy w okolicy parę budynków mechaników, ale pech chciał, że wyruszyliśmy akurat w Wielkanoc.
Podholować mieli nas wujek, oraz ciocia z mężem, ale okazało się, że naszego Renault nie da się holować. Tak dwugodzinna podróż zamieniła się w sześciogodzinną...
O całej historii opowiedziałem kuzynom, ponieważ jest nawet ciekawa. Pech pechem, ale kiedyś będziemy się z tego śmiać. Chyba.
.
Edit: 19:47
Dziewczyny pokazały mi francuski kanał muzułmański, a potem zaczęliśmy grać w Saint's Row.
.
Edit: 21:13
Skakałem z bliźniaczkami i Karoliną na moim materacu, a starsze dziewczyny oglądały Master Chęć Junior.