piątek, 11 grudnia 2015

Przedwczesny Weekend

Dzisiaj w szkole byłem tylko przez 4 lekcje! Na pierwszej był sprawdzian z chemii. Na pozostałych mieliśmy przedstawienie.
Druga lekcja była próbą generalną. Pani szukała poprawek w moim wierszu (a właściwie w moim sposobie mówienia). Powiedziała, żebym "Idą, idą pancry na Wujek" mówił z przerażeniem. Jednak mój polonista twierdził, żebym powiedział to ostatecznie tak jak mówiłem. Zrobiłem tak jak kazał. Na trzeciej lekcji rozpoczął się apel. Na początku było trochę chaosu, ale w końcu udało się dojść do ładu i składu. Było kilka wierszy (w tym mój), piosenek. Bardzo podobał mi się "Biały Krzyż" ("Tylko w polu biały krzyż, nie pamięta już kto pod nim śpi"). On był świetny. W tle leciały obrazki przedstawiające strajki w Katowicach i Gdańsku. Niektóre informacje podane przez prowadzących budziły grozę.
Na drugim apelu (uczniowie byli podzieleni na 2 grupy) moim zdaniem było gorzej. Jednak dostałem większe brawa, ale tylko po pierwszym przedstawieniu podchodzili do mnie koledzy i mówili, że fajnie powiedziałem.
Super :). szkoda, że nikt nie wiedział jak ja się przed tym stresowałem :P
Przed samą próbą dowiedzieliśmy się, że jedna z komentatorek zachorowała i szybko musieliśmy znaleźć zastępcę. Udało się.
Po przedstawieniu zanosiliśmy na miejsce dekoracje i krzesła. Nosząc z kolegą (komentatorem, który znalazł się na zastępstwo) torbę z kablami, rozśpiewany nuciłem "Gdzie są kwiaty z tamtych lat". Nie mogłem się powstrzymać.
Cała nasza czwórka (czyli recytatorzy i koleżanka co była narratorką) poszła do wychowawcy zwolnić się z ostatnich 3 lekcji. Udało się. Mieliśmy wcześniejszy weekend!
Wychodząc ze szkoły spotkałem tatę, który oddał mi swoje klucze (chociaż miałem własne).
Teraz siedzę sobie w domku. Jest niesamowicie przyjemnie. Obejrzałem przed chwilą YouTube Rewind 2015 i powiem wam, że to mi się nie spodobało. Najlepsze było rok temu i w 2012. Tegoroczne jest beznadziejne.