wtorek, 15 grudnia 2015

Pada śnieg

Wróciłem przed chwilą ze spaceru. Nie mogę uwierzyć, że śnieżek znowu prószy. Uwielbiam jak jest zimno i biało. To takie super.
Dzisiejszy dzień także był super. Na polskim czytaliśmy opowiadanie Hanny Krall pod tytułem "Pola". Bardzo poruszająca historia. Wypisywaliśmy między innymi miasta, w których działa się akcja tego oto opowiadania. Były to: Międzyrzec Podlaski, Kock, Radzyń Podlaski i Łuków (były jeszcze małe miejscowości, np. taka jedna w okolicach Parczewa). Na angielskim odwiedził nas Louis z Meksyku. Bardzo fajny chłopak, uśmiechnięty. Opowiadał nam o życiu w Meksyku, o atrakcjach turystycznych, o swoim mieście, rodzinie, przyjaciołach. Nie dosłyszałem dokładnie, ale wiem, że robi coś w Korei Południowej. Nie wiem tylko co.
Na lekcji Wychowania Fizycznego jak zwykle graliśmy w siatkówkę. Wybierałem skład i mojej drużynie udało się wygrać (#duma). Na matematyce pisaliśmy sprawdzian, a później sprawdzaliśmy wyniki egzaminu próbnego.
Przedostatnią lekcją była historia. Pani całą godzinę pytała o różne pierdółki, a później zaczęliśmy rozmawiać o niedzielnym wystąpieniu pana Janusza Korwin-Mikkego. Mówił on o tym, że na Krymie prawie nikt nie narzeka, że należy on teraz do Rosji. Ciekawe. Nieprawdaż?
Powiedziałem pani, że bardzo podoba mi się to, że ona prowadzi lekcje z elementami współczesności. Dzięki temu (moim zdaniem) lepiej zapamiętuje się wszystko co jest omawiane. Pani się zrobiło miło. Nawet przy całej klasie się pochwaliła moimi spostrzeżeniami.
Na długiej przerwie w bibliotece ponownie studiowałem encyklopedię z podziałem administracyjnym Polski. Dodatkowo patrząc na podział administracyjny II Rzeczpospolitej, zastanawiałem się, dlaczego województwa: białostockie i lwowskie nie znalazły się w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Na drugiej długiej przerwie mieliśmy ubaw z chłopaków, którzy rozsypali chrupki ryż na podłogę. Zainteresowali się tym: nasz wychowawca, woźna, pani od matematyki oraz wicedyrektorka. Niezły komizm.
Na religii lekcja była niezbyt ciekawa. O małżeństwie.
Siedząc z kolegą, włożyłem cyrkiel do połamanych resztek długopisu (środowe wydarzenia się kłaniają). Nie chciał wyjść. Ostatecznie skończył tak, że jedno ramię się złamało, a drugie się pogięło. Przykręciliśmy sprężynkę do tego ocalałego ramienia i powstał królik - zabawka. Fajnie skacze.
Po lekcjach szybko skoczyłem na pocztę, by wysłać napisany wczoraj list do pewnej dziewczyny z Twittera, która wygrała losowanie na karteczkę. Doprawdy? 6 złotych za małą kopertę? Kogoś tu powaliło.