wtorek, 29 grudnia 2015

Nowy towarzysz

Dzisiaj dzień był niezwykle ciekawy. Mama z bratem poszli do komisu samochodowego sprawdzić jakie auta są do sprzedania. Wrócili dość szybko, słowem się nie odezwali, coś wzięli i wyszli. Nie wiedziałem co mam myśleć. Ostatecznie okazało się, że zarezerwowali sobie Renault za 8 tysięcy i prosili tatę o pożyczkę w banku. Logicznie, prawda?
Nieważne. Będziemy mieli auto!!!
.
Wraz z Jankiem poszliśmy na poszukiwania koszatniczki, którą mieliśmy kupić. Na początku poszliśmy do sklepu zoologicznego na dworcu, ale tam nie było takowych. Postanowiliśmy więc pójść do Wamexu, ale tam też nie było (ba, gryzoni to oni w ogóle nie mieli). Następnym sklepem miał być dyskont na targowisku miejskim, ale tam również bezskutecznie. Ostatnim celem był, więc sklep zoologiczny na górniczej. Ale ten został zamknięty. Ostatecznie wróciliśmy do pierwszego sklepu i kupiliśmy królika miniaturkę. Wabi się Perun (tak jak słowiański bóg) i jest uroczy, choć wstydliwy.
Jak znajdę czas, to wrzucę zdjęcia.