środa, 16 grudnia 2015

Nie potrafię wymyślić tytułu :(

Dzisiaj rano śnieg jeszcze leżał. Teraz już go nie ma. Szkoda.
Dzisiaj na chemii było nieco śmiesznie. Omówienie sprawdzianu. Dostałem 3. Mam to gdzieś. Patrzyłem z kolegą z ławki na mapę województwa lubelskiego i przepytywałem go o powiaty. Nie wiedział, że Dęblin leży w powiecie ryckim. Przy okazji. Powiat biłgorajski wygląda jak Kamerun.
Druga lekcja to Wiedza o Społeczeństwie. Pan najpierw wszystkich przepytywał, a później prowadziliśmy dyskusje. Pan powiedział, że brakuje mu mnie na dodatkowych zajęciach w poniedziałki. Ja po prostu nie chcę chodzić na fakultety. Najpierw przygotowania do egzaminów, a później zajęcia społeczno-polityczne. Mnie np. zastanawia czemu IBRIS i TNS fałszują sondaże i twierdzą, że Nowoczesna.pl ma więcej głosów niż Prawo i Sprawiedliwość? z 7% w październiku, do 31% w grudniu. To wierutne kłamstwo. A jeśli nie, to coś mi tu śmierdzi.
Na pierwszej lekcji Wychowania Fizycznego koledzy z mojej klasy grali mecz z równoległą klasą w siatkówkę (oczywiście w ramach szkolnego konkursu). Przegrali 2:1.
Na drugim WFie nie mogłem grać w siatkówkę z klasą, więc liczyłem punkty. Byłem wściekły, ale też zaskoczony wynikiem (19:39).
Na fizyce byłem niesamowicie, ekstremalnie wściekły. Jakim prawem pani może stawiać mi dwa razy ocenę ze sprawdzianu i z poprawy (dwa razy napisałem na 3-)? Innym tego nie zrobiła, ale mi tak...
Na j. polskim, wychowawca wziął mnie do mapy i musiałem pokazywać, gdzie leżą poszczególne miasta, które występowały w "Poli". Były to min. Annopol, Łuków i Józefów (ale nie ten nad Wisłą, ten w powiecie biłgorajskim).
Na matmie to był chaos (jak zwykle na ostatnich lekcjach, z wyjątkiem poniedziałków i piątków). Na początku jeden z kolegów siedzących za mną, wziął mojego króliczka, zrobionego wczoraj na religii. Rozwalił go, a sprężynka poleciała hen daleko. Pod tablicę. Na początku nie mogłem jej znaleźć wzrokiem. Drugi kolega mnie naprowadzał, ale mu to nie wychodziło. Jakaż była to radość, gdy ją znalazłem. Zabawna była także sytuacja, że kolega, który zepsuł króliczka chciał walnąć idącego chłopaka w plecy, ale nie wyszło mu to... i klepnął go w miejsce, gdzie słońce nie dochodzi. Ubaw był. Ja byłem czerwony ze śmiechu. On ze wstydu.