środa, 30 grudnia 2015

Fala

Dzisiaj po raz pierwszy widziałem nasz samochód. W sobotę będzie do odebrania.
 Porobiłem mu fotografie z różnych perspektyw.
 Nie mogę się doczekać, aż nim pojedziemy. Gdziekolwiek.


 A wczoraj obiecałem zdjęcia królika. Wabi się Perun i jest bardzo uroczy. Parokrotnie wypuszczaliśmy go z klatki. Uwielbiam go.
 Imię nadał mu Janek. Nie chciałem się kłócić, więc niech tak pozostanie.

 Popołudniu pojechaliśmy z mamą i bratem do Lublina, do kina (w kinie w Lublinie kochaj mnie, w maju w tramwaju kochaj mnie). Oni poszli na "Gwiezdne Wojny". Ja wolałem pójść na norweski film katastroficzny pt. "Fala"
 Doprowadził mnie czasami do łez. Wzbudzał we mnie napięcie. Przy niektórych scenach śmierci płakałem.
Przed seansem kupiłem sobie czekoladowe mentosy i popcorn, a po filmie kupiłem sobie nowy numer "Angory". Czytam  tą gazetę sporadycznie od 5 lat. To z niej głównie czerpie się moja wiedza polityczna.
 Po wyjściu do kina nie mogłem się powstrzymać od porobienia zdjęć Lublinowi, Urodziłem się tu. Nie wiem czemu nie mogę tu mieszkać.