sobota, 7 listopada 2015

Świadomy Obywatel

Zanim przeczytacie moje wypociny, posłuchajcie tej piosenki. Moim skromnym zdaniem pasuje do klimatu mojego posta :)
Otóż chodzi o to, że we wtorek przerabiamy bardzo ciekawą lekturę ("Kamienie na Szaniec" Aleksandra Kamińskiego). Jestem na razie na 74 stronie, ale już jestem bardzo zaciekawiony przygodami "Alka" "Rudego" i "Zośki". Oni byli bardzo zdolnymi ludźmi (tak jak większość Polaków w tamtych czasach), którzy pojawili się na świecie w nieodpowiednim czasie. Bardzo przykre było to, że w lato chodzili sobie po górach po zdanej maturze, by 4 miesiące później żyć w ciągłym strachu. To jest niesprawiedliwe. Życie, pogoda i kobiety zmienne są :)
.
Jak już wcześniej wspomniałem. Życie pisze najlepsze scenariusze (chociaż w tym przypadku nie najlepsze). Cała ówczesna Polska (Gdynia, Lublin, Warszawa, Stanisławów, Brześć, Grodno, Lwów itp.) walczyła z wrogiem. Większość cywili jednak bało się. Niektórzy walczyli z wrogiem (ZSRR albo Niemcy) mając nadzieję na odzyskanie wolności. Nikt nie był wówczas świadomy tego, że najbliższe 6 lat (5 dla Lublina i okolic) to będzie jedna wielka mordęga.
.
I stało się. Wojna się skończyła. Świetnie, nie?
Właśnie, że nie!
To był początek komunistycznych rządów, które sprzedały kilka polskich miast z żyznymi terenami w powiecie hrubieszowskim (Krystynopol, Waręż, Żwirka) by dostać nic nie znaczące tereny na Podkarpaciu (Ustrzyki Dolne, Krościenko) z wyeksploatowaną ropą naftową. Już wtedy zaczęło się powolne wyprzedanie Polski. Moja rodzina miała ogromnego farta. Stalin miał w planach anektować Hrubieszów (a tam urodziła się moja mama i mój tata oraz ich rodzeństwo, było to w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych), ale umarł i wszystkie te plany nie spełniły się. I dobrze. Bóg wie gdzie znaleźliby się moi rodzice. Może matka wylądowałaby w Zielonej Górze, a tata w Zabrzu? Wtedy nigdy by się nie poznali i nie byłoby mnie na świecie. Rozumiecie?
.
Skutki wojny trwały nawet do końca PRL. Wtedy upadł komunizm. Cieszę się z tego. Ale co się stało z upadkiem komunizmu? UPADEK KULTURY, SPORTU ORAZ LINII KOLEJOWYCH! Te dwie rzeczy najbardziej kują w serce. Kiedyś mieliśmy taką wspaniałą kulturę, tyle świetnych, śmiesznych komedii, wspaniałą kadrę na Igrzyska Olimpijskie (która zdobywała nawet 30 medali, nie to co dziś). Linie kolejowe były dłuższe 30 lat temu niż dziś.
Na przykład w te wakacje byłem na starym dworcu PKP w Lidzbarku Warmińskim. Tam nie ma torów. Nie ma! Wyparowały?
Na dodatek zniknęły miejsca pracy. Dlaczego liczba ludności Łodzi w 1985 wynosiła około 850 tysięcy mieszkańców, a teraz wynosi 709 tysięcy? To wielki upadek! Żadne miasto nie przeżyło tak wielkiego rozkwitu. A tu co? Destrukcja takiego wspaniałego ośrodka miejskiego...
.
Ja chcę jednego.
Powrotu Polski do stanu II RP. Wtedy było najlepiej. Oczywiście przekładając to na dzisiejszą sytuację. Przecież kolejnej wojny światowej byśmy nie chcieli :)
.
Edit: 11:40
Obecnie jestem na 114 stronie. Bardzo podziwiam chłopców za ich odwagę i poświęcenie wobec ojczyzny. Zadaję sobie pytanie: "Czy gdyby wróg zaatakował Polskę, to bym ją chronił tak jak oni?". Nie mam w sobie tyle odwagi co "Alek". To mnie od zawsze smuciło. Kocham mój kraj, ale bałbym się walki z wrogiem. Okropne uczucie. Zawsze myślałem nad tym, że jestem dobrym taktykiem i w razie czego mógłbym dowodzić jakąś potajemną, małą grupą. Może to spełniłoby moje obowiązki wobec ojczyzny? Nie jestem tego pewien.
.
.
Edit: 13:23
123 strona. Podziw rośnie. Na prawdę. Kolejne akcje przeciwko Niemcom na 3 maja i 11 listopada są naprawdę ciekawe. Jak tak dalej pójdzie, to skończę książkę przed końcem niedzieli :D
.
.
Edit: 15:42
Jestem na 147 stronie. Pora na kolejne przemyślenia.
.
Przypomniała mi się sytuacja pewnej dziewięcioletniej dziewczynki, która wraz z rodziną musiała opuścić dom i wyjechać do Węgier by tam ostro harować. Widziała ona dużo martwych ludzi, którzy po prostu odeszli z tego świata przez wycieńczenie. Polacy musieli pracować za jedną kromkę suchego chleba i jedną szklankę wody na cały dzień. CAŁY DZIEŃ! Bezduszność hitlerowskich Niemców nie znała granic. Tą małą dziewczynką była moja babcia, dziś osiemdziesięciopięcioletnia kobieta. 
.
Życie wielu już ukarało. I to zupełnie za nic. Trzeba pamiętać o krzywdzie wyrządzonej Polakom. Po prostu trzeba.