czwartek, 5 listopada 2015

Najlepsze wagary w historii Polski

To było dokładnie rok temu. 5 listopada 2014 roku. O godzinie dziewiątej zamiast do szkoły, poszedłem na dworzec autobusowy, pojechałem do Lublina. W Lublinie wsiadłem w autobus do Katowic. I pojechałem.
Było mnóstwo ciekawych przystanków (Puławy, Radom, Przysucha, Radomsko, Częstochowa, Sosnowiec i finalnie Katowice). Po lekcjach opowiem więcej :)
Edit: 16:04
Więc. Dojechałem do tych Katowic, gdy mój kuzyn z Gliwic wysłał mi SMSa, że nic się nie stało. Przez całą drogę z Lublina nie odbierałem telefonów. O tej porze (16:07) byłem w Sosnowcu, gdzie namierzyła mnie łęczyńska policja. Wujek i kuzyn poinformowali ją, że jestem bezpieczny bo dojechałem do województwa śląskiego (szybciej by było przez małopolskie, ale autobus wolał przez łódzkie). Później z dworca podbiegłem do katowickiej siedziby NBP przy ulicy Bankowej 1. Stamtąd mnie odebrał wujek z kuzynem i dojechaliśmy do ich domu. Cała ta afera wybuchła przez to, że chciałem jechać na mecz Górnik Łęczna vs Piast Gliwice. I byłem na tym meczu. Dwa dni później. Było 0:0.